Poprzedni Następny

referencje
Behawiorysta, trener psów

Indi

Pani Iza & Pan Darek & Roland & Karolina, właściciele Indi. „Indi trafiła do nas jako 5-cio miesięczny szczeniak. 3 miesiące spędziła u poprzednich właścicieli. Ten fakt wpłynął na to, że miała już pewne swoje nawyki, które musieliśmy zmienić. Ponadto w naszym domu była wtedy i jest wciąż druga suczka. Dziewczynki nie polubiły się. Były zazdrosne, nie umiały komunikować się z sobą. Byliśmy bezradni. Wiedzieliśmy, że nie poradzimy sobie sami, zwłaszcza, że mamy do czynienia z dużym charakternym Amstaffem i malutkim bardzo przywódczym kundelkiem. Bez chwili namysłu zapisaliśmy Indi na szkolenie do znanego nam wcześniej z mediów LikeDog. To był najlepszy wybór, jakiego dokonaliśmy.

Szkolenia dały nam niesamowitą wiedzę na temat zachowań naszych psiaków. Nie zdawaliśmy sobie sprawy, że nie używając żadnego przymusu i siły można tyle zadziałać i zmienić zachowanie psa. Podobały nam się metody szkolenia stosowane w LikeDog, ponieważ dotyczyły w większości komunikacji pies-właściciel. Nauczyliśmy się czytać sygnały, jakie wysyła nam pies, chociaż wcześniej mieliśmy już psy i wydawało nam się, że wszystko wiemy. Pomimo, że zakończyliśmy szkolenie na pewno z Indi odwiedzimy ośrodek, do ktorego chętnie przychodziliśmy. Pani Magda i pani Kasia sprawiły, że nasz kontakt z Indi jest zrozumiały dla obydwu stron. Rokuje to duże szczęście w obcowaniu psa i człowieka. WIELKIE DZIĘKI !!!!!!!!”




Misia

Pani Ola, właścicielka Misi.

Cudowne osoby, które są prawdziwym wsparciem dla właścicieli borykających się z problemami behawioralnymi psów. Sprawdziłam kilka miejsc i tylko tu czułam, że mój pies jest w dobrych rękach. Efekty współpracy są widoczne, a przypadek był ciężki. Panie nie lukrują rzeczywistości i mówią wprost co myślą. Będę na zawsze wdzięczna za wszystko, za dobre słowo kiedy potrzebowałam, za pracę z moim trudnym psiakiem.




Harry

Pan Andrzej z Rodziną, właściciele Harrego. „Ciężko jest mi pisać. Pierwszy raz kiedy wykonaliśmy telefon do Pani, był to telefon rozpaczy, bezsilności braku alternatywy z posiadania czworonoga „po przejściach, bez socjalu”, jak się niedługo okazało również bardzo agresywnego zabranego ze schroniska, gdzie opisano go jako psa „rodzinnego”. Gdy spotkaliśmy się pierwszy raz zapaliło się światełko w ogroooooomnym tunelu, że jest szansa dla naszego małego terrorysty, aby stał się normalnym członkiem naszej rodziny. Kiedy dostawaliśmy operatywkę za nieodpowiednie traktowanie psa, a w zasadzie ja, to wiedziałem, że muszę zrobić wszystko, aby nigdy się to nie powtórzyło w trakcie rehabilitacji. Było ciężko, ale skutki były rewelacyjne. Nasze spotkania w ośrodku zawsze były konstruktywne, pełne niespodzianek tak dla Harrego jak i dla nas. No i oczywiście ta kawa i coś na ząb dla psiaka. Byliśmy chyba już na półmetku, ogromne efekty. Harry nie gryzie, słucha się swojej rodzinki, łazienka nie jest salą tortur (dobrze ją kojarzy), rozumie komendy, nie uciekł a miał okazję co najmniej 4 razy, nie demoluje kuchni (jego królestwa) cudowny, a w zasadzie był nasz pierwszy wyjątkowy, kochany psiak, gdyż już go nie ma. Dla nas wielka – ogromna strata, pustka w domu – cisza… Chcielibyśmy wam bardzo podziękować za cierpliwość, mądrość zrozumienie. Nie wiemy czy kiedykolwiek będziemy mieli psa, bo tak naprawdę to Harry miał dla nas tylko 4 cudowne miesiące. Na pewno będziemy w kontakcie.”




Amper

Pani Ewa, właścicielka Ampera.


„Amper to pies ze schroniska, po przejściach. Powiedzieć, że to pies z problemami to eufemizm. Próbowałam sama go wychować, bo całe życie miałam psy i myślałam, że się na nich znam, ale było coraz gorzej. Amper nie znosił zostawać sam. Gryzł wszystko i niszczył. Zjadł cały fotel, do stalowej konstrukcji, niszczył meble i wszystko czego dosięgnął. Co dzień po pracy zastawałam ogromne zniszczenia. To był największy problem chociaż nie jedyny. Nie pomagało nic, ani zabawki, ani dalekie, wielogodzinne spacery. Byłam już w rozpaczy, nie miałam pojęcia co robić. W końcu postanowiłam szukać pomocy, bo sytuacja zrobiła się podbramkowa. I trafiam do Pani Magdy. Nie miałam właściwie nadziei, że szkolenie pomoże, że cokolwiek pomoże. Pani Magda okazała się doskonałą profesjonalistką. Podchodzi do psa w sposób całościowy, obserwuje go najpierw w domu, ocenia jego relacje z właścicielami, sprawdza środowisko w jakim się wychowuje. Doskonale wychwytuje wszystkie szczegóły. Znajduje przyczyny kłopotów i opracowuje indywidualną terapię. Na spotkaniach w ośrodku we właściwym tempie przerabiamy odpowiednio dobrane ćwiczenia. Pani Magda tłumaczy też właścicielom powody zachowania psa i układa ćwiczenia do wykonania w domu. Szkoli nie tylko psa, ale i właściciela, pomaga im wzajemnie się zrozumieć. Jest zaangażowana w pracę, ma doświadczenie i talent. Patrząc teraz na Ampera nie mogę uwierzyć, że zanim poznaliśmy Panią Magdę rozważałam nawet oddanie go z powrotem do schroniska. Pani Magda pomogła mu uporać się ze swoimi emocjami i uspokoić. Amper zaczął zwracać na mnie uwagę, wzbudzam teraz jego szacunek. Stał sie posłuszny i stonowany. Szkolenie przyniosło niewiarygodne efekty, a do tego upływało w przemiłej atmosferze. I Amper i ja uwielbialiśmy przyjeżdżać na lekcje do Pani Magdy i Pani Kasi. Są najlepsze. Pozdrawiam."




Jankes

Kacper & Pani Agnieszka & Pan Bartek, właściciele Jankesa.


„Przygodę z LikeDog rozpoczęliśmy w wakacje. Na samym początku nasz podopieczny Jankes miał pewne problemy z kontaktem z innymi psami, w przeciwieństwie do kontaktów z ludźmi. Przez trzy lata nic z tym nie robiliśmy, jednak w końcu zdecydowaliśmy się na rozpoczęcie terapii. Gdy pierwszy raz przyjechaliśmy do ośrodka szkoleniowego byliśmy pozytywnie zaskoczeni. To miejsce od razu nas oczarowało. Największym wyzwaniem był kontakt z innym psem. Jankes zaczął się robić agresywny, lecz z czasem zaczął tolerować innego psa. Wymagało to ciężkiej pracy i mnóstwa wysiłku, lecz było to mimo wszystko warte. Pani Magda wykazała się ogromną cierpliwością i uporem w przywróceniu Jankesa na właściwą drogę i wyrobieniu w nim podstaw kontaktu z innymi psami. Pod koniec zajęć zmiana była widoczna. Jankes zmienił się na lepsze. Polecam te zajęcia, każdemu kto posiada mniejsze lub większe problemy ze swoim czworonogiem. Naprawdę warto!”




Tosia & Shaggy

Klaudia & Piotr, właściciele Tosi i Shaggiego.


"Jedyny ośrodek w Polsce, w którym behawiorystki rozumieją psią psychikę. Jedyny ośrodek, w którym zrozumienie psich problemów wkracza na wyższy poziom. Poziom, który obnaża ludzkie słabości, bezradność, niedouczenie a nawet okrucieństwo w relacjach z własnym psem - a przy tym wyciągają pomocną dłoń, która sprawia, że ludzie nie przychodzą na "szkolenie psa" lecz uczą się szanować, rozumieć i żyć z drugą istotą innego gatunku. Nie sztuką jest wyszkolić od szczeniaka - psa na zawody, nauczyć go komend, sztuczek, prawdziwą sztuką jest pomóc w problemach psu z agresją a największą sztuką jest uświadomić właścicielowi, że to on jest problemem. Tego nie robi żaden ośrodek w Polsce, ponieważ nikt tak naprawde nie analizuje problemów. Bardzo gorąco polecam. Te Panie wprowadzą was w wyższy poziom zrozumienia waszych psów i jeżeli ktoś kocha zwierzęta i potrafi sie przyznać do błędu osiagnie niesamowity sukces nie krzywdząc przy tym swojego przyjeciela.




Lunka

Pani Monika & Pan Sebastian, właściciele Lunki.


„Chciałabym wyrazić moją głęboką wdzięczność Pani Magdalenie – twórczyni Ośrodka LikeDog, w którym nasza suczka Lunka uczyła się właściwego odbioru otaczającego świata, natomiast my z mężem mieliśmy okazję uczyć się poprawnego odczytywania psich sygnałów w praktyce. To Pani Magda, osoba pełna pasji i zaangażowania, a ponadto wiary w słuszność swego działania wprowadzała nas w tajniki psiego świata… Podczas naszego pierwszego spotkania, niestrudzenie przedstawiała nam świat widziany oczami Lunki… i okazało się, że nieświadomie robimy rzeczy, które nie służą naszemu psu. Mieliśmy dużo rzeczy do wspólnego przepracowania, aby nasze przyszłe relacje z psem stały się źródłem radości dla obu stron.


Pani Magdzie zawdzięczamy również podjęcie słusznej decyzji o kontakcie z jednym z najlepszych psich chirurgów i operacji stawu biodrowego u naszej goldenki, którą niestety dotknęła dysplazja. To właśnie pani Magda dawała nam w tym trudnym czasie ogromne wsparcie i wielką nadzieję, że przecież będzie dobrze, że Lunka będzie mogła w końu biegać, skakać i bawić się z innymi pieskami bez bólu… I tak też się stało…. W końcu Lunka mogła wejść do Ośrodka, a ja zrozumiałam, że podejście do naszego czworonożnego przyjaciela, pełne szacunku, spokoju i zaufania jest niezwykle skuteczne, że nie trzeba zmuszać siłą psa, by robił to, co jest dla nas ważne. Widząc Panią Magdę w relacjach z jej czworonożnymi przyjaciółmi, zobaczyłam coś niezwykłego, coś co sprawiło, że sama chciałam również podążyć tą drogą… i choć wiem, że jeszcze dużo pracy przed nami, to efekty są już zauważalne. Wielkie podziękowania należą się również Pani Kasi, która z nie mniejszym zaangażowaniem, wielokrotnie tłumaczyła nam psie zachowania oraz dzieliła się swoją wiedzą i doświadczeniem. Z podziwem zawsze obserwowałam, jak skutecznie Pani Kasia radzi sobie z rozbrykaną Lunką i była to dla mnie niezwykle cenna nauka.


Czy my sami – ludzie, chcielibyśmy przyjaźnić się z kimś, kto nas do czegoś zmusza siłą, sprawia nam przykrość i rani (choćby słowami, czy kolczatką) Oczywiście, że nie… Więź oparta na strachu jest bezwartościowa… Dlatego trzeba podjąć wysiłek i „nauczyć się” swojego psa… Zyskamy wówczas prawdziwego przyjaciela na dobre i złe, który przeżyje przy nas radosne i szczęśliwe życie.


LikeDog to miejsce, gdzie nasz pies traktowany będzie z szacunkiem, pełną uwagą, a cały program szkolenia dostosowany zostanie indywidualnie w zależności od potrzeb konkretnego psiaka. Serdecznie wszystkim polecam i jeszcze raz dziękuję obu Paniom za wspólne chwile.”




Max

Ewa, właścicielka Maxa.


"Max jakiś czas temu zamieszkał z nami w mieszkaniu, gdzie mieszkał już kilkuletni chłopiec. Max wcześniej nie mieszkał z dzieckiem. Doszło do przykrego incydentu, Max chciał zaatakować chłopca. Teraz już wiem, że Max nie zaatakował bez powodu, a zanim do tego doszło pokazywał wiele znaków ostrzegawczych, których wtedy nie znałam i nie potrafiłam odczytać. Pomimo tego, że bardzo kochałam Maxa przestraszyliśmy się, padła w rodzinie przez chwilę myśl o oddaniu go do schroniska.


Zaczęliśmy szukać pomocy… Trafiliśmy na Panią Magdę. Na pierwszym spotkaniu bardzo się denerwowaliśmy. Czekaliśmy na Panią Magdę, która już na samym początku wytłumaczyła nam, że nie możemy spacerować z Maxem trzymając go na maksymalnie skróconej smyczy, „podwieszając” go ciągle na ogromnej kolczatce i zakładając mu kaganiec bojowy, który wtedy uznawaliśmy za najlepszy. Pani Magda przyjechała ze swoimi szelkami, kagańcem i smyczą, poprosiła nas, aby założyć Maxiowi wygodne szeleczki i wygodny przewiewny kaganiec, a smycz maksymalnie wyluzować. Od tego spaceru pozbyliśmy się na stałe kolczatki, a Maxiu zaczął chodzić na szeleczkach oraz w wygodnym kagańcu, który udało mi się po czasie dobrać Maxiowi idealnie. Wyruszenie na spacer nie należało do najłatwiejszych, ponieważ Max był negatywnie nastawiony do innych osób i bardzo szybko reagował agresją. Podczas spaceru Pani Magda obserwowała zachowanie Maxa. Wychwyciła wiele zachowań niepożądanych, które dość mocno były już utrwalone. U Maxa bardzo dużym problemem było to, że nie potrafił się na niczym skupić, jeżeli zauważył gdzieś psa…, Max wpadał w amok, przeraźliwie szczekał, wył i piszczał…


Nigdy nie zapomnę pierwszej wizyty w ośrodku Pani Magdy. „Domek” LikeDog został tak przygotowany, aby móc sprawdzić zachowanie psiaków w warunkach domowych. Na tamten czas Max bardzo mocno wpatrywał się w Panią Magdę i Kasię, które nic od niego nie chciały, po chwili warczał i bez powodu atakował. Max wyglądał tak jakby spał, przynajmniej ja tak myślałam, jednak szybko Pani Magda uświadomiła mi jak z takiego stanu, Max bez żadnego powodu przechodził w próbę ataku na człowieka. Max bardzo mocno demonstrował swoją siłę, szturchał i prowokował. Początki były bardzo trudne, ale nie tylko Maxiu uczył się nowych rzeczy. Ja przy Pani Magdzie zaczynałam uczyć się jak postępować i co robić, aby Maxiu mógł zacząć czerpać radość z życia na wiele innych sposobów. Małymi kroczkami szliśmy cały czas do przodu.


Pani Magda dużo ryzykowała pracując z Maxiem, ale widać było, że jej praca, aby wyciągnąć Maxia z agresji była bardzo przemyślana. Max dzięki ciężkiej pracy, odwrażliwianiu przestał tak strasznie reagować na inne psy. Ja również zmieniłam swoje podejście do Maxia. Teraz uwielbiam z nim spacerować, bo już wiem jak. Na spacerze nie jestem zdenerwowana, czuję się odprężona, a Maxiu nie czuje mojego stresu jaki miałam wcześniej z nim spacerując. Teraz nie boję się, że Maxiu coś komuś zrobi na spacerze. Teraz Maxiu na spacerze jest szczęśliwy, nauczył się cieszyć spacerem.Teraz ma możliwość powąchania sobie trawki, krzaczka, drzewka, może potarzać się w trawce, czy na piaseczku i co mnie bardzo cieszy nauczył się od Buszeczki „Psiego Profesora” Pani Magdy, że wejście do wody jest fajne i przyjemne. Maxiula stał się miłośnikiem kąpieli, z której na każdym spacerze musi skorzystać . Wcześniej Maxiu panicznie bał się wody, nie tylko nie chciał do niej wchodzić, ale także nigdy nie chciał napić się na dworze, co podczas pory letniej martwiło mnie. Max zaczął tolerować w swoim otoczeniu inne psy i ludzi. Ładnie ich omija, nie rzuca się. Życie Maxia stało się radośniejsze i spokojniejsze. Teraz jest innym psem.


W ośrodku LikeDog, który dla mnie jest „uzdrowiskiem”, w którym Maxiu został „wyleczony”, Max jest bardzo szczęśliwy. Oswajał się tam z wieloma rzeczami, dźwiękami, relaksował się, a teraz biega luzem bez smyczy i kagańca i świetnie się bawi z Magdą i Kasią. Pani Magda na własne ryzyko podjęła próbę nauczenia Maxa polecenia „czekaj”. Dzięki temu Max przestał wymuszać jedzenie, bardzo ładnie odsuwa się i czeka. Dzięki „czekaj” mam możliwość szybkiej reakcji i udaremnienia wybuchu niepożądanego zachowania Maxia. Na ostatnim spotkaniu w ośrodku Maxiu poczuł się jak w raju świetnie się bawił aż żal odjeżdżać, ale po powrocie nasza praca na pewno będzie kontynuowana Pani Magda naprawdę leczy duszę psiaków i zmienia myślenie właścicieli… Wiem to na własnym przykładzie. Teraz z Maxiem cieszymy się sobą. Ciężka praca popłaca… Dziękuję i ja i Maxio."




Buszmen

Wioleta, właścicielka Buszmena.


„Buszmen, gdy trafił do schroniska był bardzo wychudzony i agresywny, ale dzięki Pani Magdzie zmienił się. Razem z chłopakiem postanowiliśmy, że damy mu dom i opiekę. Busz jest z nami już ponad 2 lata. Dzięki zaangażowaniu i pomocy Pani Magdy Buszmen nie jest już taki nieprzewidywalny i znacznie się wyciszył. Przed adopcją Pani Magda dużo czasu spędzała nad pracą z nim. Spotykaliśmy się, chodziliśmy na wspólne spacery, dzięki czemu lepiej poznaliśmy jaki jest pies i jakich sytuacji mamy unikać. Pani Magda powiedziała nam jaki jest Busz i na co mamy zwracać uwagę. Bardzo wiele jej zawdzięczamy… Teraz zostałam sama z Buszem, ponieważ chłopak wyjechał za granicę. Wiadomo, że samej mi ciężko zabierać Busza na długie spacery, ale Pani Magda wraz z Kasią bardzo mi pomagają. Praca nad Buszem nadal trwa i Pani Magdzie wychodzi to świetnie. Widać zmiany na lepsze nawet w codziennych zachowaniach naszego psiaka. Kochamy go i cieszymy się, że to właśnie u nas znalazł swój dom, bo Buszmen to wspaniały i kochany pies! Bardzo dziękujemy Pani Magdzie za to, że w każdej sytuacji możemy liczyć na jej pomoc i dobre serce.”




emi

Emi

Madzia & Marcin, właściciele Emi.


„Najlepsze miejsce, do którego mogą trafić właściciele psów. Największym problemem naszej suni była agresja do innych psów. Odwiedziliśmy wielu pseudotreserów - bez skutku, wręcz było gorzej! Dzięki Magdzie i Kasi, Emi stała się spokojnym kontaktowym psem. Polecam z czystym sumieniem! Pełen profesjonalizm, ośrodek przystosowany do przygotowania psa do radzenia sobie w życiu. Emi jeździ tam chętnie. Na pewno jeszcze nie raz odwiedzimy psi College!”




Figa

Marta z Rodziną, właściciele Figusi.


„Figusia była uroczym, ślicznym szczeniaczkiem. Byliśmy tak nią zauroczeni, że nie zauważyliśmy, że ma problemy i że one rosną razem z nią. Nieświadomi swych zachowań pogłębialiśmy jej lęki. Figa zaczęła bać się ciemności, nie chciała wychodzić wieczorem na spacer, doszło do tego, że panicznie bała się opuszczać dom po zmroku. Sprawiało jej przyjemność leżenie na kanapie, zabawy w domu, a to co normalnie sprawia radość psom dla niej było koszmarem. Byliśmy bezradni wobec jej zachowań i problemów, które pogłębiały się z każdym dniem. W tym momencie z pomocą przyszły Pani Magda i Kasia, które uświadomiły nam, wagę problemu i pomogły nam nazwać pewne zachowania Figusi.


Długa praca pod ich okiem i z ich wskazówkami pozwoliła powoli pokonać lęki Figi. Drobnymi kroczkami dochodziłyśmy do chęci wyjścia na wieczorny spacer na osiedlu, a nie jak wcześniej zanoszeniem Figi do samochodu, wyjazdem do parku i powrotu. Pani Magda i Kasia z wielką cierpliwością odnosiły się do zachowań Figusi i uczyły nas tego samego. Nie wszystkie zachowania były dla nas zrozumiałe i wiele źle interpretowaliśmy. Dziewczyny nauczyły nas odczytywać potrzeby Figusi. W tym miejscu ja, cała moja rodzina a przede wszystkim Figusia chcielibyśmy podziękować dziewczynom za to, co zrobiły dla Figusi, a jednocześnie dla nas. Nowe zasady, urozmaicone zabawy wprowadzone przez dziewczyny pomogły nam zrozumieć potrzeby Figi i nawiązać z nią nowy rodzaj więzi. Cieszymy się, że trafiliśmy na Panią Magdę i Kasie i mogliśmy skorzystać z ich wiedzy, profesjonalnego podejścia i zaangażowania. Jesteśmy dumni z postępów Figi, ale wiemy, że czeka nas jeszcze dużo pracy, jednocześnie z każdym dniem zauważamy, że Figa staje się szczęśliwszym psem. Jesteśmy pod wielkim wrażeniem zaangażowania w prace Pani Magdy i Kasi i ich oddania psiakom. Życzymy wszystkim, którzy poważnie traktują swych czworonożnych przyjaciół, aby mogli skorzystać z ich wiedzy i pomocy.”




Elma

Magda, właścicielka Elmy.


„Bycie właścicielem psa to olbrzymia odpowiedzialność dla wszystkich członków rodziny. Pies jest jej częścią, dlatego bardzo ważne jest prawidłowe poprowadzenie rozwoju nie tylko fizycznego, ale przede wszystkim psychicznego i emocjonalnego. O pomoc dla mojej Elmy, ale też dla mnie poprosiłam Panią Magdę. Jej podejście bardzo profesjonalne – wytyczyło dla nas piękną drogę wychowania Elmy na mądrego przyjaciela. Osoba Pani Magdy – bardzo ciepłej, pełnej miłości dla zwierząt – zaraża fascynacją do czworonogów. Ona robi z nimi cuda, a one ją za to kochają i szanują. Moja Elma jest jej fanką. Ja osobiście bardzo chcę podziękować za okazaną pomoc, poświęcony czas, pełny profesjonalizm. Nie potrafiłabym sobie poradzić z moją wilczurzycą – jest piękna ale i bestia. Bardzo wymagająca w życiu, a Pani Magda – wychowała nas dwie – właściciela też trzeba wychować.  Podziękowania dla Pani Magdy to mało - trzeba jej postawić pomnik. Dziękuje, dziękuję, dziękuję.”




Baks

Bogusia, właścicielka Baksia.


„Hallo Dziewczyny – to ja Baks! Życzę wszystkiego dobrego w Nowym Roku! Ja ten Nowy Rok zacząłem spokojniej niż przypuszczałem – choć w czasie lekcji, które moje Panie, wraz z moimi koleżankami i kolegami psami prowadziły przed zakończeniem roku – zdawałem sobie pytanie – co za wariacje – huki i grzmoty muszę znosić :) Lecz wiadomym jest, iż mając tak dobrych i kochanych nauczycieli wraz z ich „pomocami naukowymi” poziom inteligencji wzrasta, nerwy i niechęci odchodzą na bok.
P.S. Uprzejmie informuję, iż treningów z moim państwem nie opuszczam – wręcz przeciwnie! Zjeść, pospać i dalej. Ale z wielką chęcią, aby podwyższyć swoje kwalifikacje znów Was Kochani odwiedzę!!!! Pozdrawiam Was serdecznie również od moich państwa – Wasz Baksiulek.”




Nami

Pani Asia, właścicielka Nami.


„Gdy przypomnę sobię początek współpracy z Panią Magdą, to nie mogę uwierzyć w to, że to był ten sam pies , którego mamy w domu teraz. Pierwsze spotkanie to był koszmar – pamiętam wielkie nerwy i ataki z zębami mojego psa na Panią Magdę i Panią Kasię. Byłam bliska rozpaczy i rezygnacji. Najgorsze myśli mi towarzyszyły. A Pani Magda spokojnie tłumaczyła błędy, jakie już popełniliśmy, przede wszystkim kolczatka, która od tamtej chwili poszła na śmietnik. Potem następne spotkania, gdzie może było troszkę lepiej, ale wciąż było niebezpiecznie i groźnie. Już nie wierzyłam w sukces. Pani Magda i mój syn Daniel ciągle powtarzali mi, że trzeba pracować i że będzie lepiej. Ale potem jakby coś drgnęło. Nami zaczęła się zmieniać, łagodniała i rozumiała nasze polecenia. Z chęcią podejmowała wszelkie zadania i ćwiczenia, mające na celu wypracowanie pozytywnego nastawienia do ludzi. Każde dobrze wykonane zadanie cieszyło nas właścicieli, ale widziałam też ogromne zaangażowanie i zapał obu Pań z LikeDog. I to motywowało, no, bo skoro inni wierzą i pragną tej zmiany, no to ja tym bardziej powinnam. Pani Magda i Pani Kasia to dwie cudowne osoby, które tak bardzo kochają swoją pracę, a przede wszystkim zwierzęta, że naprawdę mają wielką moc w tym, co robią. Wiem, że żadna inna praca z moją Nami nie przyniosłaby skutku, tutaj potrzebna była tylko wiedza i umiejętności Pani Magdy.

Pod koniec cyklu spotkań zaczęliśmy zapraszać gości do domu, gdzie wcześniej wszyscy omijali nasz dom z daleka. Oswajaliśmy Nami z obcymi ludźmi metodami Pani Magdy. I pamiętam dzień, gdy odwiedziła mnie koleżanka i spokojnie wypiłyśmy kawę w towarzystwie suni. To było piękne. Teraz nawet wspólne wakacje w górach z Nami nie stanowiły problemu. Byliśmy z nią na szczycie Śnieżki, spacerowaliśmy po Karpaczu i Jeleniej Górze oraz innych zatłoczonych miejscach. Nami była szczęśliwa bo byliśmy razem, a my jeszcze bardziej. I całe to szczęście dzięki Pani Magdzie!!!!! Dziękujemy za serce i mądrość jaką obie Panie dajecie. Dziękujemy za fachowość i za to że nie pozwolono mi na zrezygnowanie. Pani Magdo, życzymy dalszych sukcesów i oby wszystkie były tak cudowne jak Pani praca nad Nami. DZIĘKUJEMY!!! Wdzięczni: Asia , Paweł, Daniel i Nami."




Boluś

Kasia, właścicielka Bolka.


„Boluś przeżył w swoim życiu wiele złego. Zanim trafił do naszego miejskiego schroniska spędził już kilka lat swojego życia w jakimś przytulisku. Tutaj na miejscu trafiał do adopcji trzy razy. Co było wcześniej nie wiem. Dlaczego wrócił z pierwszej adopcji nie wiem, ale właśnie wtedy go poznałam. Pani Magda, która jeszcze w tamtym okresie pomagała od siebie w schronisku opowiedziała mi jego historię. Zanim jeszcze pomyślałam o tym, że mogłabym Bolka adoptować został znowu wydany do adopcji. Pamiętam przejęcie Pani Magdy, kiedy otrzymała telefon, gdzie jakiś pan ją poinformował, że z Bolciem nie jest dobrze, że trafił do nieodpowiedniej rodziny. Nie jestem pewna, czy ktokolwiek w schronisku, gdyby nie nalegania i prośby Pani Magdy, pofatygowałby się, żeby sprawdzić co się dzieje z Bolciem, żeby zrobić „wizytę poadopcyjną”. Może właśnie dzięki temu, że była „właścicielka” uświadomiła sobie, że ktoś się interesuje losem Bolcia, oddała go z powrotem do schroniska, a nie porzuciła.
Bolciu przed tymi adopcjami dzielnie walczył o swoje życie. Trzeba było go ratować u fachowców w klinice spoza naszego miasta. Pani Magda z dobrego serca zrobiła wtedy wszystko co było w jej mocy, aby pomóc Bolkowi. Woziła go do kliniki oraz sfinansowała jego leczenie. Dzięki temu uratowała mu życie. Bolciu po miesięcznym pobycie w klinice wrócił do schroniska. Pani Magdzie udało się namówić mnie na adopcję Bolka oferując swoją pomoc od pierwszego dnia jego pobytu u mnie. Bardzo jej za to dziękuję, gdyż teraz kocham tego psiaka ponad wszystko i nie wyobrażam sobie, żeby go ze mną nie było. Ja jestem szczęśliwa, że mogłam psiakowi po takich perypetiach dać prawdziwy dom, taki na zawsze. Na początku nie było łatwo, trochę czasu musiało minąć, aby Boluś mi zaufał, psy tak łatwo nie zapominają złego traktowania w przeszłości. Jednak dzięki wskazówkom Pani Magdy Boluś bardzo ładnie mnie zaakceptował, zaufał i pokochał swój nowy domek. Teraz chłopak ma wszystko, czego potrzebuje, czyli miłość, spokój i opiekę. Bolciu ma już swój wiek i do tego choruje. Musi jeść specjalistyczną karmę i dostawać leki. Dzięki Magdzie ma to wszystko zapewnione. Boluś uwielbia Magdę, okazuje to zawsze gdy ją spotyka. Myślę, że ci co mieli przyjemność dłuższy czas popracować ze swoim psem pod okiem Pani Magdy wiedzą o czym mówię. Ale nie ma co się dziwić psy czują dobrego człowieka."




Drago

Dominika, właścicielka Drago.


„Gdy pierwszy raz przyjechałam do ośrodka LikeDog nie wiedziałam czego się spodziewać lecz wystarczyło spojrzeć na Panią Magdę i Kasię, by wiedzieć, że znają się na swojej pracy. Bardzo podobało mi się podejście do mojego psa, a także do ludzi. Drago był tam już wcześniej i myślę, że naprawdę mu się tam podobało. Zostaliśmy zaproszeni (my i Drago) do „domku” LikeDog, gdzie Pani Magda w bardzo miły sposób wyjaśniła mi jak mam postępować z moim ulubieńcem. Kiedy ja rozmawiałam i uczyłam się ważnych rzeczy, Drago eksplorował teren i radośnie bawił się w ośrodku, jednocześnie ucząc się od Buszki, psiej profesorki jak powinien się zachowywać. Podczas miesięcznej pracy nauczył się chodzić na smyczce, której nie znał i nie lubił. Nauczył się też przychodzenia do Nas na zawołanie. Przestał się wszystkiego bać, poznał wiele rzeczy. Pani Magda i Kasia dużo rzeczy mi wyjaśniły i dzięki temu lepiej go rozumiem. Ciężko opisać jaki ogrom pracy włożyły Panie, które go prowadziły. Widać, że kochają to co robią i wkładają w to serce. W całym ośrodku LikeDog panuje spokój, który jest potrzebny do prawidłowego rozwoju mojego malucha. Jest tam również teren specjalnie przygotowany do tego, by Drago poznał najwięcej rzeczy i by ich się nie bał. Chodziliśmy z nim na spacery gdzie również uczył się strasznie wiele. Drago zmienił się nie do poznania odkąd Panie zajęły się nim i zaczęły uczyć go życia. Jest odważny, nie wykazuje agresji do innych psów i chętnie poznaje nowe rzeczy oraz pokochał wodę, której na początku się bał. Ja również zmieniłam swoje zachowanie w stosunku do psów, wiem, że niektóre moje zachowania nie były właściwe, ale Panie wyjaśniły mi wszystko i teraz nie będę popełniać tych błędów. Strasznie się cieszę, że poznałam je, cieszę się, że są jeszcze osoby, które obchodzi przyszłość naszych czworonożnych przyjaciół.”





Biggy

Magda & Karol, właściciele Bigg'iego.„Madzia i Kasia - dwie cudowne kobiety, które łączy miłość do psiaków. Kobiety, które swoją wiedzą i cierpliwością pokazały naszej rodzinie jak żyć w symbiozie z naszymi pupilami. Zawsze uśmiechnięte, pomocne i szczere. Świetnie zorganizowane i pomocne w każdej kwestii. Pracują nie tylko z psiakami, ale także z ich właścicielami ucząc prawidłowego podejścia do pupila w codziennym życiu. Nawet nie zdajemy sobie sprawy jak wiele błędów popełniamy w naszych kontaktach z psiakami. LikeDog uświadamia nas i uczy jak odczytywać niewerbalna mowę naszych cudaków, by wspólnie żyło nam się po prostu pięknie. Dziękuję za ten ogrom wiedzy, który od Was dostałam, dziękuję za odebrane telefony i długie refleksyjne rozmowy, dziękuję za uśmiech i wiarę w nasze psiaki i nas. Dziękuję za serce. Do zobaczenia."




Goffie 

Oktawia & Damian, właściciele Goffiego. „Na stałe mieszkamy w Niemczech. Ogłoszenie o sprzedaży Goffiego znaleźliśmy w Internecie (kontakt do sprzedającego, informacja że piesek ma jechać za granicę - ok, nie ma problemu wszystkie dokumenty będą załatwione). Śliczny, słodki, beżowy szczeniaczek o ciemniejszej plamce na głowie. Ok jedziemy do Szczecina. Pojechaliśmy, Pan „pseudohodowca” wziął kasę dał nam szczeniaczka, dał teczkę z dokumentami, nawet nie sprawdził czy suma się zgadza, jeszcze krótko napomknął, że po tygodniu mamy z pieskiem iść do weterynarza na rutynowe szczepienia i odjechał. Zakochani w tym maleństwie nawet nie po myśleliśmy, żeby sprawdzić dokumenty.Przyjechaliśmy do domu radość niesamowita. Goffie od razu wiedział, że może spać w łóżku, po 2 dniach załatwiał się już na podwórku, poznawał wszystko w domu i na podwórku - rewelacja. Kochany, przytulany, tulony taka ogromna pozytywna energia nastała w naszym domu... Aż do czasu jak poszliśmy po tym tygodniu do weterynarza.Nie ma szczepienia na wściekliznę, nielegalnie przekroczył granicę. Nie możecie go zabrać do domu. Musi trafić do kwarantanny i tam musimy go zbadać… Świat się zatrzymał …Ale jak to? Dlaczego? Prawo w Niemczech… nie ma dyskusji. Mój maleńki 9 tygodniowy pieseczek został nam odebrany ? Tak po prosu całkiem sam do zimnej klatki beze mnie, bez nas...(aż ciężko o tym pisać bo znów zalewam się łzami). Zabrali nam go na 6 tygodni i te całe 6 tygodni żyliśmy w niepewności czy w ogóle nam go oddadzą. Codziennie dzwoniłam do schroniska pytałam co z nim, jak się czuje co 2 dni gotowałam mu jedzenie i zawoziłam koszulki, koce żeby tylko nas czuł i wiedział, że na niego czekamy. I to wszystko przez nas bo nie sprawdziliśmy tych cholernych dokumentów.Po 6 tygodniach oddali nam go i tu się zaczął nasz problem skakał, gryzł, rozrywał ubrania nie potrafił chodzić na smyczy (bo skąd). Moje wyrzuty sumienia były tak ogromne, że na każde takie jego zachowanie miałam wytłumaczenie.Nie przeszkadzało mi to do czasu, aż Goffie nie zaczął ważyć prawie 40kg i coraz ciężej było mi go utrzymać, każdy skok na innego psa uważany był jako zabawa… Wybite palce, przeciągnięcie 15m liny przez nogę, aż do poparzenia, skakanie na każdego, kradzież jedzenia, podgryzanie, chodzenie krok w krok za mną, wieczne nakręcenie.Jedna trenera, jedna z najlepszych (60 euro za godzinę) jak mój piesek na dzień dobry na nią skoczył ścisnęła mu pyszczek i naparła do dołu… - koniec naszej współpracy.Kolejna: jak ciągnie to uderzać smyczą w kręgosłup „jego to nie boli, tylko jest nieprzyjemne uczucie”, na placu „szkoleniowym” absolutnie, żeby nie zrobił siku bo inne psy nie podejdą… patrzenie psu w oczy ojej i dużo jeszcze innych głupot... - koniec współpracy.Myśliwy, szkolący psy... hmm tego widoku jak potraktował mojego pieska nie mogę pozbyć się do dzisiaj... - raz jedyny i o ten jeden raz za dużo. Nigdy więcej!Wieczne słuchanie i kłótnie w rodzinie „masz głupiego psa”, „nie umiesz go wychować”, „co to za pies, same problemy z nim od początku” - Nigdy więcej nikt nie obrazi mojego Pieska!I teraz najprzyjemniejsza część naszej historii spotkanie rewelacyjnych babeczek P. Magdy i P. Kasi...Dowiedzieliśmy się o Ośrodku LikeDog od znajomej, która również uczęszczała tam ze swoim Psiakiem. Zadzwoniliśmy, udało nam się dostać termin no i jedziemy 530km szukając pomocy dla naszego pieska i dla nas.Pierwsze zajęcia hmm... moja głowa była bardziej zmęczona niż mojego Goffiego. Masa myśli, masa błędów które popełniliśmy.Dzień później umowa była, że pracujemy razem z Goffiem i się uczymy, 40 min przed rozpoczęciem zajęć zostało nam oznajmione, że Goffie zostaje tam sam :O (szczerze...? zastanawiałam się czy w ogóle tam jechać. Ja mam komuś obcemu mojego psiego synka zostawić? Było to mega ciężkie i naprawdę z bólem serca to zrobiłam i dziewczyny nie wiedzą tego, do teraz ale jak go zostawiliśmy to całe 2 godziny siedziałam i ryczałam).Teraz wiem, że lepszej decyzji nie mogłam podjąć. Jeszcze nikt nigdy z takim spokojem, ogromną wiedzą i tak olbrzymim serduchem nie uczył Goffiego. Jeszcze nikt tak poważnie i mądrze nie potrafił dotrzeć do Goffiego głowy.Jego zmiany zaczęliśmy zauważać już po 2 spotkaniu. To było niesamowite jak na nowo mój piesek poznawał wszystko i obserwował (gdzie wcześniej przez to nakręcenie nie było takiej możliwości). Dzięki pracy ukochanych Dziewczyn i niesamowitej Ekipie LikeDog mój piesek staje się naprawdę myślącym, spokojnym, zauważającym świat i wszystko co go otacza zwierzakiem. Piszę staje się bo jest przed nami jeszcze dużo pracy, ale to jest praca, która stała się częścią naszego życia, praca, dla której budzimy się rano z uśmiechem i merdającym ogonem. Niedługo znów się spotkamy, czego nie możemy się już doczekać.A teraz chcemy razem z Goffiem bardzo ale to bardzo podziękować za możliwość uczęszczania do Ośrodka LikeDog, za poświęcony czas, za odpowiedź na każde pytanie na każdą wiadomość mimo, że dzieli nas prawie 600 km my wiemy, że zawsze możemy na Was liczyć. Za to, że podchodzicie do mojego pieska indywidualnie i bardzo go lubicie (inaczej nie cieszył by się aż tak na Wasz widok).I teraz najważniejsze: jedyne kobiety, jedyna Szkoła gdzie mam 100% zaufanie i ze spokojnym sercem jako „matka kwoka” zostawiam mojego psiego synka!!!”




Kazik i Zbyszek

Monika & Patryk, właściciele Kazika i Zbyszka. „Nasza przygoda z ośrodkiem LikeDog rozpoczęła się pewnego słonecznego, kwietniowego dnia. I odwróciła nasze życie do góry nogami.. Zaciekawieni pierwszym spotkaniem, z podekscytowaniem oczekiwaliśmy wizyty Madzi i Kasi. Jesteśmy posiadaczami dwóch cudownych huskich – Zbyszka i Kazika. Są to psy bardzo wymagające o silnych cechach pierwotnych i masie energii, która musi zostać dobrze ukierunkowana. Wiedzieliśmy już wtedy, że jest pewien problem z naszymi chłopcami, nie wiedzieliśmy zaś, że jest on aż tak złożony i skomplikowany. Temperament i energiczność naszych dwóch psiaków, została przez nas nieświadomie źle pokierowana i okazało się, że problemy jakie z tego wynikały były dla nas nie do opanowania. Wskazówka do następnego spotkania brzmiała – nie głaszczemy, nie witamy się. Nie byliśmy jeszcze świadomi tego jak wielkie będzie to dla nas wyzwanie, jak wiele będzie to nas kosztować. Okazało się, że mamy dwa psy, z zupełnie innymi problemami.

Tak mijały nam tygodnie ciężkiej i konsekwentnej pracy, nad każdym psem pracowaliśmy osobno, nie było nam dane pracować razem, gdyż doskwierały nam inne problemy, a fakt braku pozytywnej więzi między samymi psami niestety nam to uniemożliwiał. Były momenty ogromnego załamania i zwątpienia, spacery z trzech dziennie wzrosły do sześciu, zwykłe wyjście z domu stało się skomplikowanym rytuałem, zostawiając psy same, ale zawsze w osobnych pomieszczeniach wymagało od nas sprawnej i mądrej organizacji, konsekwencji oraz trzeźwości umysłu. Pewnego dnia coś jednak zeskoczyło, pojawiło się światełko w tunelu. Zaczęliśmy widzieć zmiany, zmiany na dobre, szansę, że jednak może nam się udać w końcu żyć wspólnie, razem. Nie powiem, że wyeliminowaliśmy wszystkie problemy, ale bardzo konsekwentnie nad nimi pracujemy, chcemy dobrze dla obu chłopców, czasem szukamy kompromisów, bo każdy jest inny. Husky to wyzwanie, dwa husky to mega wyzwanie, ale dwa husky z problemami to już Mount Everest.
Psy to integralna część naszego życia, pełnoprawni członkowie naszej ludzkiej rodziny, nasi podopieczni, za których bierzemy pełną odpowiedzialność jako opiekunowie. Umiejętność czytania pięknej, niezwykle bogatej psiej komunikacji otworzyła nam oczy jeszcze szerzej. Praca z Madzią i Kasią była dla nas przeogromną przyjemnością, miała zawsze pierwszeństwo w naszym kalendarz. Dzięki ogromnemu wsparciu oraz pomocy tych dwóch cudnych pań, można powiedzieć, że ‘jesteśmy w domu’. Będzie nam niezwykle brakowało regularnych wizyt w ośrodku, smaku nalanej od serca smakowej kawy Madzi, Kasi, której bystre oko było w stanie zarejestrować najdrobniejsze, ale bardzo istotne szczegóły naszej psiej współpracy, jesteśmy niewątpliwie mistrzami slalomów. Ośrodek LikeDog to już dla nas stała część życia, bo wiemy, że są tam ci, którzy ze szczerą dobrocią i miłością do zwierząt zrobią wszystko, aby pomóc zrozumieć zwierzęta i nauczyć się z nimi rozmawiać. Rzadko w dzisiejszych czasach można natrafić na ludzi, którzy tak sumiennie i z tak wielkim zaangażowaniem podchodzą do wykonywanych obowiązków. Życzymy dalszych sukcesów w zmaganiu się z psią oraz ludzką psychiką. Nie ma na tym świecie słów, które opiszą jak wiele dobra na wielu płaszczyznach wniosła do naszego życia decyzja o współpracy. Była to jedna z najlepszych decyzji w naszym życiu.”




Laki

Natalia & Kuba & Pani Grażyna & Pan Kazik, właściciele Lakiego.


„Są na świecie ludzie , dzięki którym życie jest piękniejsze, bo Oni w nim są…’’ Dla mnie i Lakiego taka jest Pani Magda. Wszyscy zauważyliśmy, że pomimo tego, iż nasz chłopak ma na szyi „opaskę’’ All inclusiv, ma zapewnione wszystkie potrzeby socjalno-bytowe: duży wybieg, dostęp do jeziora, ocieploną budę, kojec, odpowiednią karmę, stały dostęp do świeżej wody, Nas, że chyba czegoś mu brakuje, ponieważ nie chciał nas słuchać, daremne były próby nauczenia Lakiego, żeby przyszedł czy przybiegł na zawołanie, nie chciał nauczyć się wykonywać komend: siad, zostań, na miejsce, skakał na powitanie na wszystkich, przeszkadzał nam w pracach ogrodowych, gryząc wszystko co widzi: grabie, wąż z wodą, kręcące się kółko przy taczce, wykopywał świeżo zasadzone rośliny itp. Postanowiliśmy oddać chłopaka na profesjonalne szkolenie, żeby Go ułożyć i tak trafił „w ręce Pani Magdy’’. Laki w ośrodku i domku LikeDog spędził kilka dni po kilka godzin razem z nami, ale już od pierwszego dnia widać było jakiego my mamy pojętnego chłopaka, jak On chętnie się uczy, wykonuje wszystkie polecenia z psim uśmiechem na pysku, które zadają mu Pani Magda i Pani Kasia, zaznajamiał się z nowym środowiskiem, był aż chłonny wiedzy i zabawy. Laki poprzez zabawę szybciutko Pani Magdzie wykonywał wszystkie zadane mu polecenia: siad, nie, zostań . Obserwując z boku jak profesjonalnie zajmują się naszym chłopakiem obie Panie, widzieliśmy jaki jest chętny do nauki, jak dosłownie wodzi wzrokiem za Panią Magdą po wykonaniu jakiegoś zadania, co nowego do wykonania mu Pani wymyśli, cokolwiek to było: szukaj, siad, waruj, nie, Laki bardzo chętnie to wykonywał jakby był zahipnotyzowany . A wszystko w spokoju, ciepłej atmosferze, przy pysznej kawie JAK U MAMY! Laki pokochał to miejsce  W Ośrodku szkoleniowo-rehabilitacyjnym LikeDog nauczyliśmy się wszyscy jak zachęcić naszego chłopaka „do pracy’’ i jak z Nim pracować, uzyskaliśmy od Pani Magdy wiele cennych wskazówek . Laki na pewno odwiedzi jeszcze domek LikeDog, aby pochwalić się Pani Magdzie i Pani Kasi jakie zrobili postępy Jego opiekunowie w Jego wychowaniu. Cały czas nad tym pracujemy. Laki jest teraz taki jak Jego imię SZCZĘŚLIWY. BAARRDZOO DZIĘĘKUUJEMY: Natalia, Kuba, Grażyna, Kazik i LakiP.S.
Praca „BUSZKI’’ nad emocjami Lakiego REWELACJA! Nie da się tego opisać, trzeba to wspólnie ze swoim czworonożnym przyjacielem przeżyć! Zachęcamy wszystkich i GORĄCO POLECAMY.”




Tonik 

Kasia & Wojtek, właściciele Tonika.


„To był szalony pomysł, bo Sosnowiec, gdzie mieszkamy, leży 550 km od Szczecinka, gdzie pani Magda ma ośrodek, ale udało się zaaranżować konsultacje tak, aby przypadły na czas naszego urlopu. Byliśmy zdeterminowani pomóc naszemu psu Tonikowi, który ma niestety kilka problemów z samym sobą. Oczywiście w ośrodku pani Magdy Tonik by uprzejmy pokazać się z jak „najlepszej” strony. Pani Magdzie i pani Kasi nic nie umknęło – rzetelnie chłopaka rozpracowały i oceniły. Spędziliśmy w ośrodku kilka intensywnych i bardzo pouczających godzin. Pani Magda zadała nam setki pytań i postawiła diagnozę, zaleciła też zmiany w naszym postępowaniu. Okazało się, że mimo naszego zaangażowania w życie pod jednym dachem z psem adoptowanym ze schroniska mnóstwo rzeczy robiliśmy na opak. Pani Magda wypunktowała to wszystko, co trzeba było zmienić, i to od zaraz. Tonik, choć jest opornym materiałem, robi postępy. A my jesteśmy zadowoleni ze zmian w jego zachowaniu, chociaż to proces trudny i długi. Jesteśmy wdzięczni pani Magdzie za pomoc i zaangażowanie. Ośrodek jest kapitalny, a nasz psiurek nie miał ochoty wyjeżdżać, mimo że doznał swego rodzaju terapii szokowej. Serdecznie dziękujemy, Kasia i Wojtek oraz Tonik.”




Bruno

Michał, właściciel Bruno.


„Długo zbierałem się do napisania tych kilku słów, ale to głównie dlatego, że ciężko w kilku zdaniach móc wyrazić moją ogromną wdzięczność za ogrom włożonej pracy, poświęconego czasu oraz wielkiego zaangażowania ze strony Pani Magdy. Nie codziennie można spotkać osoby, które tak wiele serca wkładają w to aby móc pomóc psom oraz ich właścicielom, którzy często nie wiedzą jak postępować ze swoimi pupilami oraz co najważniejsze nie potrafią odczytywać jasnych sygnałów wysyłanych przez psy (po tylu spotkaniach te sygnały są już dla mnie oczywiste). Po prawie pół roku wspólnej pracy Bruno bardzo się zmienił i jest to właśnie zasługa cennych wskazówek ze strony Pani Magdy oraz pracy z jej wspaniałymi psiakami Buszką, Ridą i nie tylko. Przez ten czas nie tylko Bruno wiele się uczył, ale także, albo zwłaszcza ja. Teraz już wiem co robiłem źle i na co należy zwrócić szczególną uwagę bo to właśnie głównie my, właściciele naszych psów decydujemy o tym jak nasi czworonożni przyjaciele się czują i to my powinniśmy umieć przewidywać, oraz odczytywać sygnały wysyłane z ich strony. Jeszcze raz z całego serca dziękuję za OGROMNĄ pomoc Pani Magdy oraz Kasi oraz polecam każdemu właścicielowi psa, nie koniecznie mającemu już problemy ze swoim pupilem poznać Panią Magdę i przekonać się osobiście, że jest to osoba, która jak mało kto wie jak i z całego serca pomaga psiakom. DZIĘKUJEMY! Michał i Bruno.”




Paja i Cywil 

Beata & Robert, opiekunowie Pai i Cywila. „Wspaniałe miejsce, gdzie dzieją się cudowne psie i ludzkie przemiany. Gdzie z psa zamkniętego w sobie, bez kontaktu z przewodnikiem wydobywa się wspaniałego, rozumnego przyjaciela, gdzie tworzą się wspaniale więzi między ludźmi i zwierzakami i gdzie otwiera się oczy na wiele aspektów życia psio-ludzkiej gromady. Jesteśmy wdzięczni i dziękujemy za wszystko.”




Goran

Pan Mariusz z Rodziną, właściciele Gorana.


„Bardzo chciałbym podziękować Pani Magdzie za bardzo trafne spostrzeżenia i rady dla mnie, dotyczące błędów jakie popełniałem w wychowaniu Gorana. Dostosowując się do zaleceń Pani Magdy widzę pozytywne zmiany w zachowaniu Gorana. Serdecznie dziękuje i pozdrawiam.”




Kenzo

Karolina, właścicielka Kenzo.


„Z Kenzo przyjechaliśmy do Pani Magdy w momencie, gdy pies nas atakował, podgryzał za ręce i nogi, szarpał za rękawy czy spodnie. Jego napady złości i szaleństwa były dla nas czymś bardzo przykrym, ponieważ oddawaliśmy mu całe serce, robiliśmy dla niego co najlepsze, a on odpłacał się w taki sposób… Jak się okazało po przyjeździe do ośrodka pies boi się ludzi, szeleszczących worków czy wiatraków i wszystko potrafi go nakierować na atak. Dzięki obserwacji Pani Magdy, jej uwagom, zaangażowaniu i oddaniu się w 100% psiakowi dowiedzieliśmy się co robić żeby odpowiednio przeprowadzić Kenzo przez sytuacje go stresujące, jak nie dokładać mu jeszcze więcej stresu i złych emocji, nauczyliśmy się jak unikać jego napadów złości i w końcu co zrobić, żeby spokojnie i bez złych emocji wyprowadzić go ze złości i wprowadzić w stan równowagi. Dopiero po wizycie w ośrodku LikeDog wiem czego mój pies oczekuje ode mnie, potrafię odczytywać dawane mi przez niego sygnały gdy znajduje się w niekomfortowej dla niego sytuacji i robię wszystko, żeby mu pomóc się odnaleźć w tym stresującym dla niego momencie. Gdyby nie wizyta u Pani Magdy nie dalibyśmy sobie rady z emocjami naszego psa, a co gorsza cały czas byśmy pogłębiali jego zły stan psychiczny. Dużo pracy przed nami, ale efekty już były widoczne w drugim dniu pobytu w ośrodku, więc warto się postarać, żeby mieć cudownego i zrównoważonego psiaka. Serdecznie polecam ośrodek wszystkim, którzy kochają swoje psy i chcą nauczyć się życia ze swoim czworonogiem! Ja już dostałam lekcje na całe życie i zrobię wszystko żeby mój pies był szczęśliwy.”


Andrzej, właściciel Kenzo.


„Napiszę prosto i krótko gdybym nie pojechał z Kenzo do Pani Magdy nie wiem jak dalej potoczyłyby się jego i nasz los. Na własne oczy widziałem jak pies zaczyna się zmieniać po paru dniach. Nie przypuszczaliśmy że nasz pies boi się ludzi, że nie umie bawić się jak mały szczeniak, że idąc ulicą czy będąc w parku przeżywa ogromny stres. To dopiero wychwyciła pani Magdalena Górska. Tam w ośrodku zacząłem rozumieć swojego psa jego problemy na ulicy czy nawet zachowanie w naszych kontaktach tu muszą pracować dwie strony pies i jego właściciel, ale wszystko musi być robione na szacunku i zaufaniu. Wiem dziś że wielką miłością do naszego psa można mu wyrządzić krzywdę na całe jego życie. To jest nasz trzeci pies wcześniej też mieliśmy astka i wiem ile błędów z nim popełniliśmy, Lenox był wspaniałym psem i cierpliwym w stosunku do nas. Z Kenzo tego nie zrobimy mimo że na starcie psiaczek dostawał to czego nie powinien dostać a szczególnie psiak tej rasy, dzięki Pani Magdzie dostaliśmy piękną lekcję na całe życie. Miałem psa, a jego nie czułem, dziś zaczynam czuć psa i wiem, że go mam. Dziękujemy Pani Magdo, a innym polecam, aby odwiedzili ten wspaniały ośrodek . Wspominamy teraz te piękne chwile dziękujemy za wszystkie lekcje i oddanie się naszej sprawie. Do zobaczenia.”





Maja 

Ola & Paweł, właściciele Majki. „Niecały rok temu zostaliśmy właścicielami 6 tygodniowej suczki Mai. Liczyliśmy się z tym, że małego psiaka będzie trzeba nauczyć wszystkich zachowań w domu od początku, tym bardziej, że została za szybko rozdzielona ze swoją mamą. Jak się szybko okazało Majka nie była tylko słodkim, niesfornym szczeniakiem. Był to wręcz diabeł ukryty w małym ciele.

Jej głównym problemem, z którym nie mogliśmy sobie poradzić było gryzienie wszystkiego i wszystkich. Wystarczył nasz mały ruch a Majka rzucała się na nas i wgryzała się w nasze stopy, nogi, ręce. Chodziliśmy poranieni nie wspominając już o ubraniach, które mieliśmy notorycznie porwane. Szukaliśmy pomocy w Internecie, a także w książkach, niestety bez skutku.

Gdy Majka skończyła 3 miesiące, uznaliśmy, że naszą ostatnią deską ratunku jest konsultacja z psim behawiorystą. Ośrodek LikeDog poleciła nam Pani weterynarz. Po pierwszej wizycie byliśmy zaskoczeni jak wiele błędów w wychowaniu naszego psiaka do tej pory popełnialiśmy. Postanowiliśmy spróbować i zastosować się do wszystkich rad Pani Magdy i Pani Kasi. Musieliśmy zmienić nasze podejście do wychowania Majki o 180 stopni.

Od samego początku nie było łatwo i kosztowało nas to wiele stresu a nawet łez. Po pewnym czasie ciężkiej pracy Pani Magdy i Kasi, naszej oraz Majki zaczęliśmy zauważać pierwsze efekty. Majka z małej piranii (taką otrzymała ksywkę w szkole LikeDog :)) stała się zupełnie innym psiakiem.

Obecnie nie jesteśmy już obiektem służącym do wyładowywania złości i niepożądanych emocji, nie gryzie nas, załatwia się na zewnątrz i zrobił się z niej prawdziwy pieszczoch. Wciąż ma wiele energii, ale dzięki radom Pani Magdy i Pani Kasi wiemy jak ją w aktywny i mądry sposób spożytkować 

Wszystkim osobom, które mają problem ze swoim psiakiem polecamy Ośrodek LikeDog, ze względu na fachową pomoc, indywidualne podejście do każdego psa i jego właścicieli, a także za pasję, którą czuć już od pierwszego spotkania."




Harry

Pani Barbara, właścicielka Harrego.


„Pani Magda Górska, mała kobieta do zadań specjalnych. Nikt tak jak Ona nie jest w stanie pomóc bezradnemu właścicielowi niesfornego psa, który nie wiedzieć czemu, buntuje się przeciw wszystkiemu, jak pomóc sobie i szczeniakowi, aby móc przyjemnie /w przyszłości/ spędzać z nim czas i aby w miarę umieć odczytywać jego sygnały. Nie wiem jak potoczyłyby się losy mojego obecnego szczeniaka, gdyby nie Pani Magda. Dzisiaj, wprawdzie są jeszcze zachowania niepożądane, ale dziś wiem jak mądrze reagować i jak się w danej sytuacji zachować. Dziękuje, że pojawiła się Pani u nas jak kometa na niebie.”




Mailo

Pani Asia & Pan Norbert, właściciele Mailo.„Nasza przygoda z LikeDogiem zaczęła się ponad pół roku temu. Wcześniej uczęszczaliśmy na psie szkolenia, korzystaliśmy z porad, jak się później okazało pseudobehawiorystów, które wręcz powodowały jeszcze gorsze zachowanie Maila, a co za tym idzie coraz większą frustrację. Nic nie przynosiło odpowiednich efektów, bo ogóle nie rozumieliśmy naszego własnego psa. Dopiero po przyjeździe do ośrodka LikeDog Panie Magda i Kasia uświadomiły nam, co robimy nie tak… czyli wszystko. Przede wszystkim nauczyły nas wspierać naszego Mailutka, nie „ciumkać” do niego, traktować po prostu jak psa, a nie jak człowieka. Mijały tygodnie, Mailo wracał do domu coraz spokojniejszy, a my przecieraliśmy oczy ze zdumienia. Magia:) Nie, to po prostu LikeDog!  Mailo nauczył się w ośrodku obcowania z innym psiakami, zmienił się nie do poznania, a my zmieniliśmy swoje podejście do niego. Bardzo dziękujemy za każdą radę, wsparcie w trudnych momentach oraz wiarę, którą otrzymaliśmy od Pani Kasi i Pani Magdy. To na pewno nie koniec przygody z LikeDogiem. Będziemy wracać, bo wiemy, że LikeDog to pieski raj. Mailo spędził tu już dwa razy psie wakacje. Nie wyobrażamy sobie, by powierzyć naszego psiaka komuś innemu, bo wiemy, że tylko w Szczecinku nasz kochany psiak otrzyma fachową opiekę oraz naukę połączoną z mądrą zabawą. Pani Magdo, Pani Kasiu – dziękujemy z całego serca, dzięki Paniom wyszliśmy na prostą. Do zobaczenia."




Dafka 

Pani Iza & Pan Ryszard & Kacper, właściciele Dafki. "W kwietniu 2016 r. zakochaliśmy w 3 letniej suni zabraliśmy ją ze schroniska. Dafi w schronisku była spokojna, spragniona miłości i bardzo ufna. Po wyjściu za bramę schroniska dopiero się okazało jaka jest wycofana i przerażona całym światem , mamy w domu kotkę – 13 letnią i dogadały się bez problemu. Dafka na początku nie tolerowała mojego męża, bała się własnego cienia, odgłosu zapalniczki, starszych ludzi w długich czarnych płaszczach z laskami i nie tolerowała innych psów po prostu była mocno skrzywdzona. Nasze wysiłki i miłość do niej nie dawały żadnych rezultatów, a sytuacja stawała się coraz trudniejsza, postanowiliśmy szukać pomocy u specjalisty. Pierwsze spotkanie z p. Madzią i p. Kasią było szokiem, bo okazało się, że problemów jest dużo więcej, adaptacja jest tylko pozorna, a błędów, które popełniliśmy jeszcze więcej. Rozpoczęliśmy resocjalizację naszej suni i prostowanie naszych wyobrażeń o szczęśliwym psie. Spotkania w ośrodku były wspaniałe, wiele się nauczyliśmy, a nasza sunia była tam przeszczęśliwa.Teraz na widok męża powracającego z pracy po prostu szaleje i trzeba ją mocno wykochać na przywitanie, co do psów to dalej ich nie toleruje bo obawia się, żę mogą nas skrzywdzić. Ale co do Karmela, Ariulki i Demona to nie ma lepszych kompanów do zabawy. Bardzo dziękujemy obu wspaniałym dziewczynom – p. Madzi i p. Kasi za cierpliwość, pogodę ducha, wspieranie nas w naszych wysiłkach zrozumienia psiego świata i chociaż na razie się pożegnaliśmy, to na pewno się jeszcze spotkamy w ośrodku LikeDog na pysznej kawie i herbacie oraz na zajęciach na które nasza Dafka bardzo lubiła przyjeżdżać".




Tequila i Coda

Gosia & Grzegorz, właściciele Tequili i Cody.


„Dwie suczki Tequila 9 lat (mama), Coda 5 lat (córka), tak naprawdę wydawało Nam się, że dużych problemów nie mają. Ciągnięcie na smyczy, ekscytacja przed jazdą samochodem, bójki między suczkami, ale takie lekkie bez rozlewu krwi i Coda która cały czas jest jak na spidzie czy to w domu czy na spacerze. Nawet jeśli biegała półtorej godziny to po 10 minutach odpoczynku może iść na następny półtora godzinny spacer. Myśleliśmy, że to normalne, ale dopiero Magda i Kasia uświadomiły Nam, że tak nie jest. Długo szukaliśmy odpowiedniej osoby, która powiedziałaby Nam jak postępować z dwoma suczkami owczarkowymi w domu, jak się z nimi bawić i ogólnie jakie błędy popełniamy. Wreszcie trafiliśmy do Magdy i to był świetny wybór. Magda i Kasia to dwie cudowne i ciepłe osoby. Na początku z jednej strony trochę się denerwowaliśmy, a z drugiej strony cieszyliśmy się na spotkanie w ośrodku. LikeDog to fantastyczne miejsce dla psów jak i dla ich właścicieli.


Gdyby nie Magda nie wiedzielibyśmy jak postępować szczególnie z Codą. Intuicja moja dobrze mi podpowiedziała ośrodek LikeDog i w 100% zaufaliśmy Magdzie, która oprócz olbrzymich umiejętności posiada również serducho, spokój, opanowanie i mnóstwo życzliwości. Jest też osobą która powie prawdę właścicielowi co robi źle patrząc tylko na zachowanie psa bez cukrowania i za to też jestem Magduli niezmiernie wdzięczna, wiadomo prawda boli, ale powiedziana w odpowiedni sposób jest do przyjęcia. W końcu po to jechaliśmy tyle kilometrów, żeby wszystkiego się dowiedzieć co źle i dobrze robimy. Takich osób się nie zapomina i do takich osób się wraca. Czas spędzony w ośrodku był dla Nas szczególny, bo wreszcie wiemy jak postępować z suczkami i gdyby nie to, że do Magduli mamy prawie 400 kilometrów w jedną stronę to Nasze suczki częściej gościłyby w ośrodku. Widzieliśmy różne miejsca szkolenia psów i widzieliśmy psy po takich szkoleniach i z pełną odpowiedzialnością mogę polecić LikeDog jako najlepsze miejsce do pomocy psom z różnymi problemami."




Fryga i Smyk

Pani Dagmara & Pan Andrzej, właściciele Frygi i Smyk. „Serdeczne podziękowania dla Pani Magdy i Pani Kasi – ekipy LikeDog za trud włożony w resocjalizację naszych pupili Frygi i Smyka. Były to wspaniałe spotkania, w których chętnie braliśmy udział razem z naszymi pieskami. Wykazały sie Panie bardzo dużymi umiejętnościami, dużą cierpliwościa i profesjonalnym podejściem zarówno do nas, jak i do naszych zwierzaków. Był to bardzo miło spędzony czas. Dzięki Paniom nasze psiaki sa posłuszne i mądrzejsze, a my mamy lepsze podejście do naszych małych czworonożnych przyjaciół. Jedeśmy bardzo zadowoleni z naszych wspólnych spotkań i chętnie bedziemy polecali innym zainteresowanym osobom psi college LikeDog."




Ryuu

Ryszard, właściciel Ryuu.


„Dziękuję Magdzie i Kasi za pracę, jaką włożyły w Ryuu. Przeprowadziły go ze spokojem i zrozumieniem całą drogę od wycofanego i lękliwego szczeniaczka do silnego i pewnego siebie młodzieńca. Sam nie dałbym rady ukształtować odpowiednio jego bardzo sinego charakteru, mógłbym mieć przez to kłopoty w przyszłości, a tak patrzę w nią ze spokojem…"




Saba

Ala, właścicielka Saby. „Trafiliśmy do Pani Magdy i Kasi przypadkiem, ale chyba lepiej trafić nie mogliśmy. Nasza dziewczynka miała straszne życie zanim do nas trafiła co spowodowało u niej dużo blokad i niepożądanych zachowań. LikeDog był dla nas zbawieniem, bo nie mieliśmy pojęcia jakie podstawowe błedy popełnialiśmy i zamiast pomagać naszej Sabci, stawialiśmy ją w niekomfortowych sytuacjach. Na szczęście Pani Magda i Kasia tłumaczyły i wbijały do głowy co jest dla niej najlepsze i mimo naszych wątpliwości miały racje. Na zajęciach razem pomagałyśmy Sabci poznać świat i pokonać jej bariery i lęki. Ojjj a miała ich dużo… Źli ludzie ją skrzywdzili, trzeba było od nowa nauczyć ją wszystkiego. Wytrwałość i ciężka praca się opłaciły, w końcu po czasie było widać efekty, a wszystko dzięki Pani Madzi i Kasi. Dziękuję im z cełego serca, że pomogły mojej Niusi i nie żegnam się z Collegem na stałe, bo zawsze warto tam wrócić i nauczyć się od Pań czegoś nowego.”




Werka

Pani Judyta, właścicielka Werki.„W Internecie znajdziemy wiele opinii i porad dotyczących przyczyny i sposobów radzenia sobie z niewłaściwym zachowaniem naszych psiaków, zazwyczaj udzielają je osoby, które tak naprawdę nie mają pojęcia o tym jak prawidłowo szkolić psy. Dlatego tak ważne jest by robić to pod okiem doświadczonej osoby. I właśnie takie znalazłam w Ośrodku Szkoleniowo – Rehabilitacyjnym LikeDog. Pełna wiary zgłosiłam się do Pani Madzi. Co mnie przekonało:) Głównie zdjęcia wesołych pyszczków psiaków, ciekawy, profesjonalny a zarazem wesoły wygląd ośrodka a przede wszystkim życzliwość w oczach pani Magdy, jej zaangażowanie i miłość do tego co robi. Wiedziałam, że musi się udać.

Największym problemem w samym szkoleniu psa, nie jest sam pies a właściciel. Jako właściciele nieświadomie popełniamy mnóstwo błędów, które powodują, że nasz pies jest taki a nie innym. W moim przypadku, priorytetem było zrozumienie iż uczłowieczając moją sunię robię jej wyłącznie krzywdę. To, że obie jesteśmy od siebie uzależnione nikomu nie wychodzi na dobre, a niekorzystnie wpływa na naszą rodzinę. Pies widzi świat inaczej niż my. Dlatego musimy zrozumieć jego sposób myślenia, oraz dowiedzieć się co zrobić, aby chciał nas słuchać. Myślenie, że pies robi nam na złość jest mylne. On jest jedynie odbiciem naszych zachowań. I tego właśnie nauczyły mnie Panie, Madzia i Kasia.

W Ośrodku LikeDog właściciele dowiadują się jak nawiązywać kontakt z psem, jak interpretować jego zachowania, jak zbudować prawidłowy system relacji, jak pokonać wszelkie bariery komunikacyjne i psychiczne. Psiaki uczą się skupiania uwagi na właścicielu. Nawet nie przypuszczałam że moja sunia jest tak pojętna i chętna do współpracy. Ćwiczenia sprawiały jej przyjemność. Obie chętnie przyjeżdżałyśmy na spotkania, nie tylko ze względu na zdobywane umiejętności ale i na panująca atmosferę, życzliwości, przyjaźni i radości. Nasza przygoda z LikeDog`iem na pewno jeszcze się nie skończyła . Pani Magdo, Pani Kasiu – jeszcze raz dziękujemy i do zobaczenia”.




Tofik

Pani Halinka & Pani Izunia & Pan Jan, właściciele Tofika „Wkrótce minie 8 miesięcy od adopcji naszego Tofika. Czasu wypełnionego nauką życia z psem, o psychice głęboko okaleczonej przez człowieka – psem, który po tygodniu, zaczął wykazywać silną agresję o podłożu lękowym do ludzi i innych zwierząt. Byliśmy zaskoczeni i przytłoczeni tym, co zobaczyliśmy. Całkowicie nie przygotowani na to, co nas spotkało. Pojawienie się wewnętrznego strachu i uczucia zwątpienia sprawiły, że postanowiliśmy poszukać profesjonalnej pomocy. I tak trafiliśmy do LikeDog – Ośrodka innego niż wszystkie… Tutaj zaczęliśmy pisać nowy rozdział. Już pierwszy telefoniczny kontakt – konkretny, życzliwy, a zarazem wnikliwy i profesjonalny sprawił, że coś ruszyło. Nadzieję na zmianę.

Każdy pies, który znajdzie się w Ośrodku, pod skrzydłami dwóch cudownych Kobiet – Pani Magdy i Pani Kasi, może liczyć na opiekę i pełen indywidualny tok nauki… życia. Ale dotarcie do głowy naszego psiaka, rozpoczęliśmy na budowaniu od podstaw zaufania między nim, a nami. Na stworzeniu relacji, poznania tematu, symetrii, tak potrzebnej do odnalezienia równowagi, w tym jakże skomplikowanym świecie. Pomoc jaką nam udzielono, była przemyślaną strategią, w którą zaangażowano środki, wiedzę oraz mnóstwo serca. Ogromną rolę w zrozumieniu Tofika, odegrały także: Aria, Roxulka, Kortina, Boluś i Karmel. Przygotowani do pracy Psi Przyjaciele. Dzielnie przyjmujący ogromną dawkę emocji, którą niósł ze sobą nasz Czworonożny Domownik. Było ciężko, było zaskakująco, było wzruszająco. Pakiet emocji, potrzebny do rozbicia muru, który utrudniał spojrzenie na naszego chłopaka z pewnej perspektywy.

Każdy przedmiot, każda rzecz w Ośrodku, coś znaczą. Mają swoje miejsce. Są elementami układanki, które pozwalają wydobyć to, co w nas i Psie jest najcenniejsze. Wymodelowana przestrzeń, stopniowanie zadań i mądre zobrazowanie świata psich emocji pokazały, że Panie: Kasia i Magda zasługują na to, co Najlepsze. Stworzyły oazę spokoju, z sercem pełnym empatii, tak potrzebnej do zrozumienia nas samych. Ten Ośrodek ma Duszę, co w dzisiejszych czasach jest dobrem wielkim i niezwykle cennym. Nauczyliśmy się w nim wielu rzeczy. O Tofiku, o nas – odpowiedzialności, techniki i sposobu reagowania na trudne sytuacje, wyprzedzania faktów, zachowań oraz czytania psich emocji. Czasami jest tak, że trzeba pozwolić innym na to, by nas uczyli. Z pokorą przyjąć to, że Ktoś potrafi pomóc, oferując swoją wiedzę i czas. My tak zrobiliśmy. Zaufaliśmy. I jesteśmy szczęśliwi. Dziękujemy!”




Nora

Pani Ewa & Pan Andrzej, właściciele Nory.


„Zaadoptowaliśmy 4-5 letnią sunię po przejściach ze schroniska w Szczecinku. Sunia w schronisku była szczekająca, nieufna, wycofana. Po powrocie do domu szybko się zaadaptowała i jedyny, jak nam się wydawało problem, to ostra niechęć do drugiego domownika – 10 letniego kota. Ponieważ nasze wysiłki nie dawały żadnych rezultatów, a sytuacja stawała się coraz trudniejsza, postanowiliśmy szukać pomocy u specjalisty od zwierzęcych problemów. Pierwsze spotkanie z p. Madzią i p. Kasią było szokiem, bo okazało się, że problemów jest dużo więcej, adaptacja jest tylko pozorna, a błędów, które popełniliśmy jeszcze więcej. Rozpoczęliśmy resocjalizację naszej suni i prostowanie naszych wyobrażeń o szczęśliwym psie. Spotkania w ośrodku były wspaniałe, wiele się nauczyliśmy, a nasza sunia była tam przeszczęśliwa. W domu coraz większy spokój i tolerancja między zwierzakami, a sunia coraz lepiej sobie radzi z opanowaniem emocji. Bardzo dziękujemy obu wspaniałym dziewczynom – p. Madzi i p. Kasi za cierpliwość, pogodę ducha, wspieranie nas w naszych wysiłkach zrozumienia psiego świata i chociaż na razie się pożegnaliśmy, to na pewno się jeszcze spotkamy w ośrodku LikeDog na pysznej kawie i herbacie oraz na ćwiczeniach uszczęśliwiających naszą Norkę."




Gloria

Pani Madzia & Pan Andrzej & Zosia, właściciele Glorii. „Chciałabym bardzo podziękować pani Madzi oraz pani Kasi za pomoc w wychowaniu naszego psa. Dzięki cennym wskazówkom, które otrzymaliśmy w ośrodku nauczyliśmy się traktować psa w sposób właściwy. Pies to nie maskotka, ma swój charakter i swoje uczucia. W ośrodku nauczyliśmy się pod czujnym okiem instruktorek obserwować i odczytywać znaki dawane nam przez psa. Gloria także nauczyła się obcowania z innymi pieskami i odczytywania przesyłanych przez nich sygnałów. Stała się pieskiem spokojniejszym i zrównoważonym. Dzięki radom pani Madzi zrozumieliśmy, że posiadacze psa muszą z nim pracować przez cały czas, nie tylko tylko na zajęciach. Wizyty w ośrodku to nie tylko terapia dla psów, ale także nauka pokory dla ich właścicieli. Chcielibyśmy wszystkim właścicielom piesków polecić zajęcia w ośrodku Like Dog.”




Shaggy

Pani Asia & Pan Mateusz, właściciele Szagiego.


„Shaggy ma obecnie 2 lata, a jego problemu zaczęły się w momencie „dorastania”. Nie akceptował żadnych ludzi ani psów. Rzucał się na każdego kogo mijał. Szukając pomocy natknęliśmy się na dwie „pseudo behawiorystki”, które miały nam i naszemu psiakowi pomóc, jak się okazało ta „pomoc” pogorszyła nam tylko sprawę, długotrwałe noszenie kolczatki sprawiło, że agresja narosła. Oczywiście nie zdawaliśmy sobie sprawy że to jest złe. Ostateczne wyjście dla naszego psa jak się dowiedzieliśmy to tabletki psychotropowe, zamknięcie w kojcu albo uspanie. Byliśmy przerażeni. Ale na żadne z wyjścia się nie zgodziliśmy.


Problemy z psem narastały, opadaliśmy z sił, ponieważ nie radziliśmy sobie z nim. Przestaliśmy wierzyć, że pomoże cokolwiek. Ale nie odpuściliśmy, postanowiłam poszukać osoby, która zajmuje się psami z problemami. Trafiłam na ośrodek LikeDog. Od razu wykonałam telefon. Przedstawiłam Pani Madzi nasz problem z psem i wcześniejsze metody szkolenia, byłam w szoku że to wszystko co robiliśmy było złe, ale cieszyłam się, że trafiłam w końcu na kompetentną osobę, która pomoże nam w wychowaniu naszego „Synka” .


Początki do najlepszych nie należały, ponieważ Szagulec rzucał się na Panią Madzie, Panią Kasie i wszystkie „zwierzaki” w ośrodku. Baliśmy się, że nie pomoże nic, ale z tygodnia na tydzień widać było efekty naszej pracy. Pani Madzia z Panią Kasią umiejętnie wytłumaczyły nam jak zachowywać się w sytuacjach, w których brakowało nam sił, jak reagować na jego zachowanie. Słuchaliśmy rad Pań.


Nasz Shaggy to już nie ten sam co kiedyś, szczekający na wszystkich i wszystko psiak. Lekcje z psiakami Pani Madzi i Pani Kasi dużo pomogły w zachowaniu naszego „malucha”. Cała nasza trójka uwielbia jeździć do ośrodka. Zawsze panuje tam dobra atmosfera, jest dużo śmiechu dużo nauki i zabawy dla psiaka i dla nas również. 


Jesteśmy bardzo zadowoleni z efektów pracy Pani Madzi i Pani Kasi. Za co pięknie dziękujemy.To jeszcze nie koniec naszej przygody z ośrodkiem LikeDog, chcemy pomóc naszemu psiakowi do końca wyjść z jego problemów. Wiele z nich udało się już rozwiązać. Poza tym ciężko pożegnać się z tak miłym towarzystwem i zrezygnować ze szczęścia psa. To ulubiony „plac zabaw i nauki” naszego Shaggy’ego . Polecamy wszystkim tym, dla których szczęście psa jest równie ważne jak człowieka. Pozdrawiamy!!”




Nela

Pani Ania, właścicielka Neli.„Gdzieś kiedyś przez przypadek mignął mi profil LikeDog na facebooku. Pomyślałam – może warto trochę poduczyć naszą 7-letnią sunię uciekinierkę i przede wszystkim siebie jak żyć w zgodzie i bez agresji. Niestety nie zdążyliśmy…Ale przywędrowało do nas nowe duże maleństwo pełne agresji i tym razem byliśmy pewni, że skorzystamy z porad ośrodka, bo nie poradzimy sobie sami, a nie chcieliśmy popełnić drugi raz tych samych błędów. I tak poznaliśmy przecudowne dwa Anioły – panią Madzię i panią Kasie.

Po pierwszych zajęciach wróciłam do domu cała roztrzęsiona, na drugie zabrałam męża, ale stwierdził że nie nadaje się, a na trzecich zajęciach już było widać poprawę szczególnie w mojej głowie i w kontakcie z psem… Nasza wtedy prawie 4-miesięczna labradorka zaczęła się słuchać, reagować na moje komendy. I tak przez dłuższy okres co tydzień pakowałyśmy się w auto i z uśmiechem na buzi jechałyśmy do LikeDog, a po zajęciach żal było wracać… Tak miło i mądrze i z szacunkiem byłyśmy tam traktowane jak nigdzie indziej. To co przekazały nam pani Madzia i pani Kasia nie da się opisać ani wyrazić. Spokój i wyciszenie jakie panowały na zajęciach sprawiały, że lepiej przyswajałyśmy wiedzę i łatwiej było przełożyć to na praktykę.


Dziś nasza Nela jest spokojna, nie gryzie nas, nie rzuca się z agresją, nie niszczy ogrodu ani zabawek dziecka, nie rzuca się na dziecko ani na jedzenie które np. trzymamy w dłoniach… Ach wiele rzeczy można by było pisać jak dużo zmian zaszło w naszym psie. I w nas… We mnie… I teraz zastanawiam się czy te spotkania były bardziej potrzebne Neli, czy mi. Pewne jest to, że co jakiś czas będziemy wracać do LikeDog, aby troszkę się „wyrównać” i pobyć chwilę z „przyszywaną rodziną” – bo LikeDog to właśnie taka rodzina”.




Psotka

Pani Aneta & Pan Daniel, właściciele Psotki. „Długo zastanawialiśmy się nad rasą psa do mieszkania w bloku i padło na yorka. Malutka trafiła do nas w wieku 3 m-cy. Pokochaliśmy ją od pierwszego wejrzenia. Na początku wybaczaliśmy jej wszystkie wpadki i wypadki, jednak po jakimś czasie były już męczące. Szukaliśmy porad w sieci i stosowaliśmy je wszystkie – z części z nich dumni nie jesteśmy… a problemy nie zniknęły, wręcz odwrotnie, jeszcze bardziej się nasiliły. Nie świadomi swoich błędów, popełnialiśmy je dalej. Często też słyszeliśmy – york to nie pies, tylko maskotka do torebki. Uważajcie, bo są bardzo chorowite i często łamią sobie łapki…, są głupie, tępe i rozwydrzone, dlatego tak się zachowują. Nasza bezsilność osiągnęła dna i znaleźliśmy nr tel. do p. Magdy. No i cud!!! Okazało się, że mamy bardzo mądrego psa.


Odpowiednio prowadzona, wyszła ze swoich problemów – nie rzuca się na nas, nie wymusza ciągłej uwagi, no i najważniejsze – zaczęła załatwiać się na podwórku. Dla „normalnych” posiadaczy psów bzdury, ale dla nas – nie. Po kilku wizytach w ośrodku i pracy z obiema paniami stwierdzamy, że nasza Psota to PIES RASY YORK, NIE MASKOTKA – TYLKO PIES, który dzięki naszym nauczycielkom może żyć, jak PIES, zachowywać się, jak PIES i cieszyć się z bycia PSEM. A wszyscy, którzy sądzą o yorkach inaczej, niech dokształcą się, bo york, to terier, który kiedyś – zanim został uczłowieczony – polował – TAK POLOWAŁ na myszy i szczury!!! Dziękujemy bardzo za pomoc i polecamy wszystkim, którzy chcą dla swoich psów, jak najlepiej. Szczęśliwi posiadacze normalnego yorka."




Gabi

Pani Paulina & Pan Grzegorz, właściciele Gabi.


"Każdy kolejny dzień spędzony ze wspaniałym psiakiem daje coraz więcej radości. Głównym problemem Gabi była jej niekontrolowana agresja wobec nas. Zaczynała szczekać, warczeć, marszczyć pyszczek oraz łapać nas za ręce jak coś było nie po jej myśli. Dodatkowo gryzła buty, kapcie przy czym w żaden sposób nie było można jej odciągnąć. Za każdym razem, gdy przechodziła koło doniczki z kwiatem wyrzucała ziemię i szarpała liście. Problemy również objawiały się podczas spacerów – gryzła i szarpała smycz, buntowała się (kładła się i nie chciała iść dalej). To są, a właściwie to były problemy jakie mieliśmy z małą agentką do dnia, w którym to spotkaliśmy się z panią Magdą i Kasią.


Dzięki tym spotkaniom dowiedzieliśmy się dlaczego nasza Gabi przejawia zachowanie w ten, a nie w inny sposób. Aby pracować nad poprawą zachowania psiaka musieliśmy diametralnie zmienić nasze podejście do szczeniaka. Już po pierwszym spotkaniu było widać postępy, dzięki czemu Gabi zrobiła się spokojniejsza i mniej nerwowa. Podczas kolejnych spotkań Gabi dużo lepiej radziła sobie w ośrodku Pani Magdy przez co bardzo dużo się nauczyła. Na spotkaniach opanowała dużo ćwiczeń, które na bieżąco trenujemy w domu. Cały proces socjalizacji był dla nas jak i dla naszego psiaka dużym wyzwaniem. Jednak, że otuchy dodało nam miłe słowo Pani Magdy, która powiedziała, że Gabi jest bardzo w nas wpatrzona, dzięki czemu nabraliśmy więcej siły do pracy. Niestety ale bez pomocy Pani behawiorystki nigdy nie poradzilibyśmy sobie z małą agentką. Jesteśmy bardzo dumni z Gabi, że jako mały szczeniak bardzo szybko poradziła sobie z nowymi zadaniami i dzielnie dotrwała do końca.


Chcieliśmy serdecznie podziękować Paniom za ogromną pomoc i wiarę w siebie. Obecnie zupełnie inaczej patrzymy na naszego psiaka i rozumiemy każde jej postępowanie. Jest to dla nas ogromna zmiana na lepsze. Bardzo dziękujemy i pozdrawiamy. Mała Agentka z rodzinką."




Analis

Julka, właścicielka Analis.


„Odkąd w moim domu pojawiła się Analis, bardzo się ucieszyłam, ale z drugiej strony moje życie bardzo się zmieniło. Z upływem dni zauważylam, że posiadanie psa to duża odpowiedzialność i nie do końca sobie z tym radzę. Na szczęście w naszym mieście istnieje ośrodek LikeDog. Profesjonalna i fachowa pomoc to wizytówka tego ośrodka. Zrozumiałam, że pies to nie człowiek i dużo jeszcze musimy sie nauczyć. Przed nami jeszcze długa droga, ale wierzę, że jak zapewnia Pani Magda wyrośnie z niej super pies. Polecam wszystkim usługi ośrodka LikeDog.”




Boston

Pan Jan, właściciel Bostona.


"Witam. Na samym wstępie chcę podziękować ośrodkowi LikeDog. Nie mogłem sobie dać rady z moim pieskiem. Szukałem czegoś, co by mogło ostudzić zapędy mego Bostona, zacząłem przeglądać internet natrafiłem na ośrodek LikeDog, nie zastanawiając się zadzwoniłem. Po rozmowie z Panią Magdą nie namyślając się długo, podjąłem decyzję, że muszę tam być i jak się okazało nie musiałem długo czekać. Po pierwszym spotkaniu na samym początku Pani Magda i Pani Kasia rzetelnie oceniły i rozpracowały Bostona. Trening i trening… i uwagi dla mie  To miejsce to raj dla psów. Nasze spotkania w ośrodku zawsze były pełne niespodzianek, tak dla Bostona jak i dla mnie, no i oczywiście kawa i coś na ząb dla Bostona. Nie było łatwo, ale po kilkakrotnych przyjazdach udało się Boston to już nie ten pies co na początku, teraz wychodzi na prostą. Pozdrawia Jan.”




Iva

Pani Dorota & Pan Michał, właściciele Ivy.


„Polecam wszystkim, którzy mają większe lub mniejsze problemy ze swoim pupilem, aby skorzystali z pomocy Pani Magdy i Kasi. Bardzo dużo się dowiedzieliśmy, zrozumieliśmy, zainspirowaliśmy. Dwa spotkanie dało nam więcej korzyści, niż oglądanie fachowych programów telewizyjnych. Dzięki cennym poradom nasza Iwa staje sie jeszcze bardziej kochanym psem. Po spotkaniach kochamy naszego psa tak samo mocno, ale już mądrzej! Dziękujemy."




Tofik

Pani Jagoda & Pan Jan, właściciele Toffika.


„Piszę to w imieniu mojego słodkiego Tofiego, który właśnie zakończył pewien etap szkolenia w Ośrodku LikeDog u przemiłych pań Magdy i Kasi. Tofi był niesfornym „okrutnie” się witającym i nie reagującym na nic już rocznym „biszkopcikiem”. Dzięki poczcie pantoflowej dowiedzieliśmy się z małżonką o Pani Magdzie i Ośrodku LikeDog. No i zaczęło się. Po wstępnej akceptacji Tofi rozpoczął naukę. Z każdej lekcji wracał szczęśliwy i bogatszy o nowe doświadczenia. Czy był pojętnym uczniem, w/g nas tak, ale to niech potwierdzą nauczycielki. Obecnie jest nadal słodki, ale jakby bardziej. W tym miejscu chciałbym gorąco podziekować obu Paniom za fachowość, podejście do ucznia, konsekwencje w działaniu i cierpliwość. Na pewno nie zapomnimy czasu spędzonego w wspaniale wyposażonym i położnym Ośrodku. Wiosną na pewno przyjedziemy się pokazać i ewentualnie „łyknąć” coś nowego. Jeszcze raz gorąco dziękujemy za WSZYSTKO i polecamy Ośrodek LikeDog następnym uczniom. Jagoda, Jan i Tofi."




Demon

Oskar, właściciel Demona.


„Moja przygoda z ośrodkiem LikeDog rozpoczęła się na początku maja, kiedy potrzebowałem pilnej i troskliwej opieki nad Demonkiem, związana ona była z moim wyjazdem. Wtedy dzięki znajomości z Kasią trafiłem na wspaniałą możliwość pozostawienia swego pupila w rękach profesjonalnego behawiorysty Madzi. Po powrocie byłem bardzo zadowolony, że mój Demonek miał tak fajnie zaplanowany dzień w ośrodku LikeDog, rozmawiałem również z Madzią o tym jak Demi zachowywał się podczas mojej nieobecności w ośrodku. Wtedy przeżyłem szok Madzia powiedziała mi o tym, jak bardzo wycofany jest Demon i potrzebuje pracy pod kątem wyciągnięcia go z różnych stresujących go przeżyć, jakie napotykał każdego dnia spacerując ze mną. Stwierdziłem, że Demonkowi potrzebna jest profesjonalna pomoc i umówiłem się na zajęcia w ośrodku. Już na pierwszych zajęciach po konsultacji z Madzią i Kasią zauważyłem, że Demonkowi potrzebna jest pomoc, by stać się dzielnym chłopakiem w codziennym życiu. Od tamtej pory przyjeżdżałem regularnie na zajęcia do LikeDog`a i zachwytem patrzyłem jak z lekcji na lekcję zmienia się mój podopieczny i staję się wesołym psiakiem. Ale muszę przyznać się, że we mnie też zaczęło się coś zmieniać. Pani behawiorystka, którą poznałem strasznie mi się spodobała i pokochałem ją od kiedy zacząłem pracować z Demonem. Praca przebiegała wspaniale a Madzia odwzajemniła moje uczucie stając się moją ukochaną. Stanowimy obecnie super kochającą się parę i planujemy w przyszłości nasz związek połączyć węzłem małżeńskim, a Demczers swoją panią behawiorystkę ma na co dzień i jest mega szczęśliwym psiakiem bez fobi. Ośrodek LikeDog serdecznie polecam wszystkim osobom, które chcą by ich pupil super sobie radził w życiu po psiemu, z mądrym wsparciem swego przewodnika. Zdecydowanie polecam !!!




Wasylek

Evelina Podlaska.


„Serdeczne pozdrowienia i podziękowania z śnieżnego Podlasia… Ten oto uroczy Wasylek stał się nowym Szczeci…. no nie wiem – może lepiej napiszę mieszkańcem Szczecinka dzięki p. Magdzie. Kiedyś bardzo pomogła podlaskiej Pajce (na życiowym zakręcie znalazła się właśnie w Szczecinku), która już od dawna ma swój dom… Pani Magda jest bardzo wiarygodną osobą, mimo nawału obowiązków znalazła czas, żeby zrobić wizytę przedadopcyjną… Jak powiedziała,że ok, zero wątpliwości – mimo odległości udało się zorganizować transport i Wasylek już w Szczecinku…DZIĘKUJEMY!!!!”




Kazan

Kazanek ze swoją właścicielką, Panią Krystyną.


„Witam, jestem Kazan, Magdę i Kasię poznałem kilka miesięcy temu. Moja Pani chciała zapewnić mi najlepszą opiekę podczas mojej nauki i lepiej trafić nie mogłem. Ja zaufałem dziewczynom od razu, moja Pani troszeczkę później, ale to zrozumiałe w końcu pozwoliła mnie zabierać na spacerki z wtedy obcymi dla mnie i dla niej osobami. Fifcia i Pikuś, z którymi mieszkam też zaczęły po pewnym czasie witać dziewczyny z coraz większą radością. Ogromnie się cieszyłem, jak przychodziły po mnie. Czułem, że z ich strony nie grozi mi żadna krzywda. Dziewczyny zabierały mnie w nowe dla mnie miejsca, których jeszcze nigdy nie widziałem. Było to dla mnie dużym przeżyciem, ponieważ nigdy w takich miejscach nie byłem. Wszystko budziło we mnie dużą ekscytację i strach. Przejeżdżający samochód, rower, krzyczące dzieci. Próbując sobie radzić z ekscytacją i ze stresem, często łapałem i gryzłem smycz, ale dziewczyny delikatnie i spokojnie oduczyły mnie tego, bo wiedziały jak. Dzielnie pokonywałem wszystkie lęki. Zrozumiałem, że te „straszne” jeżdżące samochody, które wywołują tyle strachu i lęku, nie są takie złe i po prostu tylko sobie jeżdżą. Byłem też na dworcu kolejowym i spacerowałem i bawiłem się obok przejeżdżających pociągów. Odwiedziłem także sklep zoologiczny, w którym moja Pani robi zakupy. Pobyłem też chwilę w lecznicy i przekonałem się, że człowiek w fartuszku, to też nic strasznego. Nie miałem do tej pory kontaktu z innymi psami, oprócz psiaków, z którymi mieszkam. Dziewczyny zabrały mnie na spotkanie z Buszką. Niestety przy powitaniu z Buszą, nie odczytałem dobrze jej gestów powitalnych. Ominąłem rytuały powitania i zaatakowałem Buszkę. Teraz już wiem jak należy witać się z innym pieskiem. Teraz, po spotkaniach z dziewczynami, spokojnie mijam przechodzących obok ludzi i psy, wykonuje polecenie stój-siad-zostań-idziemy. Nie denerwuje się, jestem zrelaksowany i spokojnie podążam za swoim przewodnikiem, któremu ufam.”




Bońka

Pani Małgorzata & Pan Marcin, właściciele Bonieczki.


„Bonia jest u nas od grudnia 2013 r. zaadoptowaliśmy ją ze schroniska. Po trzech miesiącach pobytu pojawiły się problemy z którymi nie mogliśmy sobie poradzić, które z czasem narastały. Na naszej drodze pojawiły się Pani Magda i Pani Kasia, które uświadomiły nam w jakim stanie była nasza Bonia i otworzyły oczy na pewne zachowania. Pokazały jak radzić sobie w trudnych sytuacjach. Teraz wydaje się to takie proste! Dziękujemy za cierpliwość, wielkie zaangażowanie i masę rad niezbędnych w dobrym funkcjonowaniu suczki. Dziękujemy.”




Karmel

Pan Andrzej, były właściciel Karmela.


„Witam i na samym wstępie chcę podziękować pani Magdzie i jej rodzinie za danie Karmelowi domu. Wraz z moją rodziną chcieliśmy dać temu cudownemu psiakowi dom do ostatnich jego dni, więc adoptowaliśmy biedaka ze schroniska, ale niestety jego zachowań, które ujawniły się po 4 dniach bycia u nas nie potrafiliśmy opanować. Jego ekscytacja, nakręcanie się, „zabawa” i energia przeszły nasze najśmielsze oczekiwania i nie potrafiliśmy sobie poradzić z jego atakami na nasze ręce, nogi, skakanie i szarpanie za rękawy, buty… W domu psik kopał dziury w dywanie, gonił swój ogon, obgryzał swoje łapy, gryzł nasze stopy, nogawki od spodni, nagle z niewiadomego powodu szczekał na nas i doskakiwał z zębami. W takich momentach żadne znane nam sposoby, które powinny pomóc nie działały. Od początku byliśmy w kontakcie z behawiorystką, panią Beatą Leszczyńską, która przez telefon próbowała nam podpowiadać jak w tych „szalonych” momentach radzić sobie z Karmelkiem, ale niestety nic nie pomagało. Próbowaliśmy przez kilkanaście dni wyciszać jego emocje, ale nie było żadnej poprawy. W końcu z bólem serca, ze łzami w oczach zdecydowaliśmy, że nie jesteśmy w stanie mu pomóc. Szczęście w nieszczęściu, że Pani Beata skontaktowała się z Panią Magdą, opowiedziała historię Karmela a potem Pani Magda chciała dostać od nas jak najwięcej informacji o psiaku. Wysłałem wszystkie zdjęcia, które zrobiliśmy, filmiki, opisałem wszystkie zachowania od początku jak go poznaliśmy, czyli na pierwszym spacerze w schronisku, jego późniejsze zachowania już w domu, podczas spacerów, zabaw. Były też długie rozmowy przez telefon i w końcu nadeszła dla nas najlepsza wiadomość, bo Pani Magda powiedziała, że adoptuje Karmisia! Przez ten czas jak był u nas bardzo go pokochaliśmy, od wielu lat mieliśmy psy w domu i nie potrafiliśmy się pogodzić z tym, że nie umieliśmy sprostać tej adopcji. Cieszymy się, że dzięki temu, że Pani Magda i Pani Beata się znają ten wspaniały pies dostał swój cudowny dom, który wie jak mu pomóc i sprawić żeby był szczęśliwym psem. Pani Magda przebyła dalekie kilometry żeby uratować kolejnego psiaka, zrobiła to bezinteresownie, z dobrego serca i mimo że wiedzieliśmy, że nie adoptuje już kolejnych psów to miłość do nich wygrała. Tacy wyjątkowi ludzie jak Pani Magda są rzadkością! Dziękujemy za to, że dała Pani kochający dom Karmisiowi i że zawsze będzie mógł liczyć na wsparcie Pani i Pani rodziny. Cieszymy się, że na bieżąco telefonicznie dowiadujemy się o tym co się dzieje w życiu Karmela i możemy jego resocjalizację zobaczyć na zdjęciach. Jest Pani wielką osobą o ogromnym sercu! DZIĘKUJEMY !!!”