
Czyli jak ludzie krzywdzą psy, które mogłyby być fajnymi psimi przyjaciółmi…
Tam gdzie dominuje brak zrozumienia, szacunku, prawidłowej wiedzy na temat psich zachowań i psiej psychiki, szybka chęć zarobku na krzywdzie zwierząt, tam zawsze jest przemoc psychiczna i fizyczna, której doświadczają nieszanowane i niezrozumiane #psy.
Pseudoznawcy, pastwiciele uważający się za tych, kim nie są, sekciarze sterujący naiwnymi, głupimi ludźmi, ale też takimi, jacy oni sami są, opowiadacze nietworzonych historii, uważający się za „znawców” od psów, a tak naprawdę to pierwsi przyczyniający się do krzywdy i cierpienia psów.
„Znawcy”
Jako osobie, która od zawsze pracuje ze zwierzętami w humanitarny sposób, która specjalizuje się w resocjalizacji psów po przejściach, między innymi Psów typu Bull, bardzo smutno mi się robi, jak widzę, jak wiele tych psów cierpi, jak są źle traktowane, tresowane, sponiewierane, obdarte z godności…
I to wszystko często na oczach wielu ludzi, którzy przyklaskują tej krzywdzie, tym widokom obdzieranych z godności psów siedzących w pozamykanych w klatkach u „znawców” – pastwicieli
Często wyłania się taki obraz będącego nad klatką z zamkniętym w środku psem, bądź psami typa, bądź typiary (określenia takie, ponieważ nie mam dla takich, co tak źle traktują zwierzęta w ogóle szacunku) i zaczyna się ściema w postaci, jacy to oni są dobrzy w tym co robią, czyli w „nauczaniu i wychowywaniu” psa. Jak to oni wszystko wiedzą, jak to oni dobrze robią, jacy to są jedyni i wspaniali. Czyli jakiś pies, najczęściej właścicielski oddany na tygodniowe, bądź miesięczne „nauki” czyt. pastwicielskie tresury, zagubiony, zdezorientowany, próbujący się bronić (na początku , bo potem zapewne już nie) zostaje umieszczony w klatce, przez którą „znawca”- pastwiciel go „uczy” ,czyli znęca się nad tym psem psychicznie i fizycznie.
Głodzenie trzymanego w klatce zwierzęcia, żeby potem pies miał „motywację” na jedzenie, kazanie wykonywania komend, zastraszanie, upadlanie, doprowadzanie do wymuszonej presją bezradności.
Czy naprawdę ktoś myśli, że to jest w porządku w stosunku do tego psa/ psów?
Czy naprawdę ktoś uważa, że psy chcą i czy powinny być tak traktowane ?
Czy poważnie ktoś uważa, że to co się okropnego funduje tym psom, że to jest nawet w najmniejszym stopniu prawidłowa nauka ?
Nie. Nie i jeszcze raz nie
Takie beznadziejne traktowanie zwierząt nie ma nic wspólnego ani z życiową nauką, ani z żadną pomocą.
Niewiadomo jakie pies wykazywałyby problemy i zachowania problemowe, to nigdy prawidłowa nauka i pomoc zwierzęciu nie powinny opierać się na czymś takim, o czym wspomniałam wcześniej. Nie nabierajcie się na to, co ci pastwiciele probują Wam wmówić, że tak się powinno postępować z psami i podobne brednie kosztem zwierząt.
Ja od lat zajmuję się resocjalizacją psów, gdzie bardzo często mam do czynienia z dużą agresją, z niekontrolowanymi niepożądanymi zachowaniami, adoptowałam też kilkanaście lat temu zagrażające, agresywne na tamten czas #bullowate i nigdy, ale to przenigdy przez myśl mi nawet nie przeszło, aby robić coś z tymi psami przemocowo, aby coś na nich wymuszać, aby zamykać je i trzymać w klatkach…
Trzymanie psów ciągle w klatkach, głodzenie, tresowanie w tych klatkach, wyciąganie na dalsze tresury, jest okrutne i bardzo szkodliwe dla psów i stanowi formę znęcania się.
Proszę sobie wyobrazić, co czuje taki pies, kiedy jest wrzucony do klatki w obcym miejscu i musi tam spędzić tygodnie i miesiące z typem, który się nad tym psem znęca psychicznie i fizycznie i bezkarnie eksperymentuje na zwierzęciu.
Takie coś nie powinno mieć miejsca i dziwię się naprawdę ludziom, którzy oddają swoje psy na tygodnie i miesiące na takie psychiczne i fizyczne tortury.
Niewiadomo jakie pies stwarzałby problemy, to w taki sposób, że ktoś odda tego psa na tygodnie, czy miesiące do pastwicieli, to temu psu się nie pomoże, ani sobie też w dłuższej perspektywie, a wręcz przeciwnie.
Takie beznadziejne traktowanie pogłębia jeszcze bardziej problemowe zachowania i generuje nowe, a zdrowie psychiczne zwierzęcia bardzo mocno zostaje naruszone. Nawet jak się komuś wydaje, że jest inaczej, że takie niehumanitarne traktowanie zwierząt przynosi jakieś efekty, to tak nie jest. To jest tylko tłumienie wszystkiego we psie poprzez zastraszenie go i ograniczenie w różnych sferach psiego życia.
Izolacja, zamknięcie na tygodnie i miesiące, pobyt w obcym miejscu , często w zamknięciu w piwnicy, stodole, komórce, w pomieszczeniu gospodarczym, w zabitym dechami kojcu, zwanym często dla lepszego brzmienia ludziom „pokoikiem, bądź domkiem” dla psa, wyciąganie (albo i też nie) na chwilę z klatki, brak prawidłowej stymulacji, niemożność ucieczki od stresujących bodźców, pastwicielski ludzki typ przy klatce, obok pozamykane psy w klatkach, to wszystko prowadzi do silnego stresu chronicznego u psa.
Apropo wielu psów trzymanych w klatkach, to podaję tutaj link do mojego ostatniego artykułu
https://www.facebook.com/share/p/1619XSeD4M
, gdzie opisuję ten cały obrzydliwy „patolobiznes”, gdzie liczy się szybko i jak najwięcej, czyli jak zarobić kosztem zwierząt krzywdząc je…
A ja coś jeszcze widzę u tych typów i typiar oprócz chęci zarobienia na krzywdzie zwierząt. Oni dużo się zgrywają, robią z siebie niewiadomo kogo, dużo mówią o niczym i co to nie oni, a tak naprawdę widać, jak oni boją się tych psów (już nie wspomnę jak ich nienawidzą, pomimo kłamliwych słówek dla publiczności)…
I nie ma w tym nic złego, że ktoś boi się psa, szczególnie kiedy do czynienia mamy ze znaczną agresją, ale na to całe zgrywanie się, co to nie oni „szpanować” , że coś się robi z psem o ograniczonej wolności zamkniętym w klatce ?
Jeny jakie to słabe i beznadziejne
Zwierzęta tak jak ludzie, odczuwają ból, strach, cierpienie i zasługują na zrozumienie, szacunek, odpowiednią opiekę i warunki umożliwiające im prowadzenie godnego życia.
Myślcie racjonalnie, bądźcie spostrzegawczy i wyczuleni na krzywdę zwierząt.
To, że ktoś głośno robi z siebie kogoś, nie znaczy to, że tym kimś jest
Miejcie oczy szeroko otwarte i nie przyklaskujcie oprawcom, którzy pastwią się na zwierzętach.