Beznadziejni oprawcy.

złe traktowanie psów

Beznadziejni oprawcy pastwiący się fizycznie i psychicznie

na zwierzętach.

  • " Psu trzeba porządnie przy.......ić"
  • "Psu trzeba tak zaje..ć, żeby wiedział gdzie
    jego miejsce"
  • "Żadnego srania się z psem, w łeb jak się nie słucha"
  • "Pies musi mieć impuls, bodziec, walisz w bok, albo z kopa w dupe i jazda do roboty"
  • "Żadnych szelek, szelki są beee, jemu nie ma być wygodnie, tylko Ty musisz mieć nad nim lepsze panowanie. Obroża na szyję i najlepiej to kolczatka, łańcuszek zaciskowy, dławik i jak tylko coś nie tak gwałtowna korekta, wtedy dajesz bodziec, impuls, zadajesz ból, a najlepiej to na krótko i w górę podduś, tak żeby nie mógł złapać tchu przez zacisk i z bólu"
  • "Zajeżdżaj psa, każ mu ciągle coś robić, każ co chwilę siadać, leżeć, no i zaopatrz się w piłki i rzucaj, ciągle rzucaj, niech lata, niech przynosi"
  • "Obroża prądowa, no super wynalazek, nic nie musisz się wysilać, siadasz sobie na podwórku, pijesz browara i tylko pilocikiem operujesz, przyciskasz, idzie impulsik i walisz prądem w psa, jak ci coś nie pasuje"

    Przytoczyłam tutaj tylko parę żenujących i beznadziejnych porad, które często otrzymują właściciele swoich psów od "znawców"...

    Niestety oprócz ludzi, którzy faktycznie kochają swoje zwierzęta i chcą dla nich jak najlepiej, chcą mądrej nauk, chcą mądrej pomocy, przede wszystkim odbywającej się w sposób humanitarny, są też tacy, których wręcz jara pastwienie się psychicznie i fizyczne na swoich psach, a jeszcze jak mają wmówione, że to co wyczyniają jest mądre, że tak powinno się robić dla dobra psa, oj wtedy się czują najcudowniejszymi właścicielami swoich psów .

    Niewiadomo kto jak by się głośno nie wymądrzał w swoich beznadziejnych głupotach, nie ma żadnego uzasadnienia nad tym, aby w jakikolwiek sposób pastwić się nas psem.

    Czym innym jest jak nie pastwieniem się i zadawanie bólu fizycznego i psychicznego, wszelka przemoc, używanie kolczatek, łańcuszków zaciskowych, dławików i obroży prądowych?

    Żenujące jest to, jak niektórzy "znawcy" wychwalają pod niebiosa okrutne zachowania względem psa, zakładanie parszywych "gadżetów" piejąc z zachwytu nad skutecznością tychże działań i rzeczy.

    Dla mnie stosowanie tych niepożądanych zachowań względem psa, jak i stosowanie na nim tych beznadziejnych rzeczy typu : kolczatki, obroże prądowe, łańcuszki zaciskowe i dławiki ma takie odłamy:

    - Ktoś, kto każe to robić jest poprostu zwykłym pastwicielem mającym psy za nic;

    - Ktoś kto każe tak robić kompletnie nie zna się na psiej psychice, nie potrafi umiejętnie przygotować psa do radzenia sobie ze swoimi emocjami w codziennym życiu, nie potrafi przygotować psa do codziennego życia w świecie ludzkim, za to chętnie będzie doradzał nakręcanie psa na piłki, szarpaki i inne rzeczy...
    Wtedy właściciel jak wariat będzie w kółko latał z piłeczkami, szarpakami, żeby tylko czymś zająć swojego psa i będzie myślał, oczywiście po wcześniejszym wmówieniu mu, że piesek to lubi, to kocha i wtedy piesek widzi swojego właściciela, a prawda jest taka, że gdyby nie przedmiot trzymany w ręku, to zafiksowany pies na to miałby gdzieś tego właściciela.

    A że po czasie pies zachoruje z wielu powodów na przykład na nerwicę natręctw, to kogo to będzie obchodzić...

    :Wszystkie szelki są bee". Hahahah no jak to często się słyszy .

    Oczywiście jest trochę rodzaji szelek kompletnie niedobrych dla psiaka, ale są też bardzo dobre, wygodne, no i na nie też trzeba trochę wydać . No i sztuką jest fajny spacer w wygodnych szelkach w przeciwieństwie do zmuszania psa do uległości dusząc go na kolczacie, łańcuszku zaciskowym, bądź dławiku, nie wspomnę już o obroży prądowej .

    Zrozum, mądrze poprowadź przez życie, naucz mądrze tak psiaka, aby sam z siebie fajnie z Tobą współpracował, a nie zmuszany przez ciebie, bo to jest kolosalna różnica między jednym zachowaniem, a drugim .

    "Na szelkach nie nauczysz psa chodzenia, nie oduczysz ciągniecia, z wielkim psem już kompletnie sobie nie poradzisz".

    Hahaha , no te bzdury są często wymawiane i powielane przez "znawców"  No oczywiście, jak oni się na niczym, co jest ważne i potrzebne podczas nauki psa nie znają, to co oni mają innego gadać .

    Zawsze jest przyczyna, a często wiele przyczyn, dlaczego pies ciągnie i nad wszystkim należy mądrze pracować, mądrze go uczyć, obserwować, wspierać, analizować, a nie tłumić, wyżywać się na nim, czy poprzez zapodanie bólu zmuszać go do pozornego spokoju, uległości, co wcale tak nie jest, tylko pies robi coś przeciwko sobie, bo jest do tego "umiejętnie" zmuszany przez człowieka.

    Psy potrzebują w życiu zrozumienia, mądrej nauki, mądrego prowadzenia przez życie, a nie tego, aby się nad nimi znęcano, czy pastwiono, bądź wymuszano coś przeciwko nim.

    Mam swoją grupę swoich domowych psiaków, są w niej psy po przejściach, adoptowane przeze mnie, są specjalistycznie przygotowane psy uczące. Wszystkie psiaki są wspaniałe, mądre, kontaktowe, doskonale rozumiejące się z człowiekiem.

    Nie wyobrażam sobie, aby któreś z nich było zmuszane do czegokolwiek. Nie wyobrażam sobie nie rozumieć, nie uczyć mądrze, za to pastwić się, bo tak dla niektórych egoistycznych ludzi najlepiej, najprościej, najwygodniej ...

    Dla mnie samopoczucie, komfort psychiczny i fizyczny moich psiaków jest najważniejszy, bardzo nad wszystkim każdego dnia pracuję , a dzięki temu mam psy kontaktowe, mądre, myślące, dumne, doskonale rozumiejące się ze mną, bardzo do mnie przywiązane i widzące mnie jako swojego człowieka, a nie jako obiekt trzymający dla nich inny obiekt w postaci piłki, bądź szarpaka .

    A na zdjęciu Mufasa przytulający się z Patrykiem, który przyjechał do psiego Collegu nas odwiedzić .


Opublikowano: 2021-01-01